2025.10.12__ŚWIERKLANIEC-PIEKARY ŚLĄSKIE__17km

Tydzień zleciał nie wiadomo kiedy a my, nie mogliśmy się powstrzymać i wróciliśmy do Parku w Świerklańcu. Nie zgubiliśmy nic poprzedniej soboty ale zachęceni jesienną, wreszcie dziś – bezdeszczową aurą, postanowiliśmy jeszcze trochę po nim pospacerować, zwłaszcza, że są w nim na drzewach – białe – jakubowe muszelki, miłe naszym oczom.

Jeszcze wiele razy wyciągniemy Was z foteli na takie świerklanieckie pielgrzymowanie a przy okazji, na sukcesywne poznawanie tego – wierzcie nam – pięknego skrawka ziemi na Górnym Śląsku.
Nie tylko Donnesmarckowie docenili to miejsce osiedlając się w tym miejscu…

Poznajcie dziś – fragmentarycznie – rys historyczny o nieistniejącym już, świerklanieckim zamku :

„Na uboczu parku w Świerklańcu zachowały się niewielkie pozostałości średniowiecznego zamku. Powstał z inicjatywy Piastów Śląskich ale jego fundator nie jest znany. Początkowo tereny te należały do księstwa opolskiego. Po śmierci księcia Władysława opolskiego w roku 1281 jego synowie podzielili między siebie odziedziczone włości. Księciem na Bytomiu, Koźlu i Toszku, jako książę bytomski został Kazimierz II.  Po  jego śmierci księstwo bytomskie podzielone zostało pomiędzy jego trzech synów. Świerklaniec znalazł się w księstwie kozielskim i przypadł księciu Władysławowi. Po śmierci Władysława oraz jego braci, na mocy wcześniejszych porozumień ziemie bytomską otrzymał  książę Konrad I oleśnicki. Pierwsza wzmianka o zamku w Świerklańcu pochodzi z 1437 roku.  Niestety niewiele wiadomo o początkowym jego wyglądzie. Został wzniesiony na wyspie pośród mokradeł na planie zbliżonym do owalu. Posiadał murowany gotycki dom mieszkalny dostawiony do muru obronnego. Wjazd prowadził od zachodu i wzmocniony był prostokątną wieżą. Całość otaczała nawodniona fosa.” 

„W roku 1498  ziemię bytomską kupił książę opolski Jan II Dobry i na początku XVI wieku przebudował zamek.  Po bezpotomnej  śmierci księcia księstwo opolsko-raciborskie dostało się w całości w ręce margrabiego Jerzego Hohenzollerna, księcia Karniowa. W roku 1623 Świerklaniec stał się główną siedzibą rodu Henckel von Donnersmarck i pozostał nią do końca II wojny światowej. Nowi właściciele rozbudowali średniowieczny zamek przekształcając go barokową rezydencję. Wokół wewnętrznego dziedzińca wzniesiono nowe budynki. Przebudowa pozbawiła obiekt cech obronnych. W połowie XIX kolejna przebudowa nadała zamkowi w Świerklańcu cech neogotyckich.”

„W latach 1867-76 obok starego zamku Guido Henckel von Donnersmarck wybudował jako prezent dla swojej żony Blanki de Paiva okazały pałac w stylu neorenesansu francuskiego zwany popularnie „Małym Wersalem”. W roku 1945 oba obiekty zostały ograbione i podpalone. Jednak o wiele gorszy okazał się dla nich rok 1962. Bez wiedzy ówczesnego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków podjęto decyzję o wysadzeniu pozostających w  ruinie zamku i pałacu  i całkowitej ich rozbiórce. Z zespołu pałacowego do dzisiaj ocalały baseny, tarasy i fontanny, Pałac Kawalera oraz kościół z grobowcami rodziny. Po średniowieczny zamku zachowały się niewielkie relikty kamiennych murów mocno zarośniętych roślinnością.” [zamkiobronne.pl]

Od kilkunastu lat przemierzamy ścieżki tego pięknego Parku ale za każdym razem odkrywamy jego historie i ciekawostki z nim związane.
Sami jesteśmy też bardzo ciekawi, ilu pielgrzymów skorzysta z nowego, alternatywnego odcinka Królewskiej Drogi VIA REGIA i będzie przemierzało ten skrawek ziemi, położony w pobliżu Jeziora Świerklanieckiego.

A może i Wy, po przeczytaniu kilku postów z tego miejsca, również zechcecie go naocznie zobaczyć lub przejść się po jego alejkach?
Zapraszamy i namawiamy.

Po kilkudziesięciu minutach pieszej wędrówki zamieniliśmy świerklaniecki park na wymysłowski las, który bez względu na porę roku jest piękny i zawsze chętnie się nim przechadzamy.

Skoro jest jesień, to warto także „pójść” w poezję :

JESIEŃ TO GWIAZDY

„Jesień to gwiazdy lecące z drzew.
Liście jak węże syczą.
Przewożą arki na drugi brzeg
głowy obciętych księżyców.
Ciągną kondukty przez zgasły czas
– spróchniałe ichtiozaury.
Jak wieko spada nieba trzask
na biały wzrok umarłych.
A on do stołu przykuty snem
kamiennym jak klosz urny,
widzi lodowce porosłe mchem
i myśli, że to trumny.”

dn. 4.X.41 r. K. B. et J. K. W.
[źródło: https://poezja.org]

Tygodniowe opady deszczu nie napawały dużym optymizmem z zakresie grzybobrania, ale dla nas, na świąteczny bigos, co nieco urosło i dało się nazbierać do koszyczka. Będą się suszyć i pięknie pachnieć.
Zbiory uzupełniliśmy o kilkadziesiąt szyszek (do świątecznego stroika) i – bliżej Piekar Śląskich, dorzuciliśmy garstkę orzechów.

Jesień to najpiękniejsza pora roku, więc po takim leśnym spacerze, radość w nas jest wielka – szczęśliwi podążyliśmy w kierunku piekarskiego wzgórza, by podziękować Matce Piekarskiej, za ten niedzielny, dar pięknego caminowania i za jesienne zbiory.

Dodaj komentarz