
Z bytomskiej parafii św. Michała Archanioła w Suchej Górze, z początkiem maja grupa parafian z opiekunem wybrała się na pielgrzymkę do Hiszpanii, by przejść ponad stu-kilometrowy szlak jakubowy i dotrzeć do Santiago de Compostela. Jak zwykle przy takich pielgrzymkach wspieraliśmy duchowo i trzymaliśmy kciuki za wędrowców, „zazdroszcząc” Im oczywiście – tej południowo-europejskiej pątni.
Ale my wiemy, że św. Jakub ma na nas inny plan i kieruje nasze nogi oraz nasze myśli po polskich ścieżkach.
„Czy chciał(a)byś pójść na Camino?”
A w podtekście dopytując :
„Czy i Ty chciał(a)byś przeżyć naszą przygodę na drogach św. Jakuba w Hiszpanii?”
Ucieszyła nas jedna z możliwości i oczywiście zaznaczyliśmy opcję „Tak, ale tylko w Polsce”. Zaznaczyło tak 12% uczestników ankiety. Większość, bo ponad 50% uczestników ankiety odpowiedziało : „Tak, chętnie !”
Pod ankietą w komentarzach zapytaliśmy :
„ Czy musicie zapraszać na pielgrzymki do Hiszpanii?
Mieszkańcy i parafianie Suchej Góry mają Królewski Szlak VIA REGIA „pod oknem”.
CAMINO jest w Polsce – i przed Suchą Górą i za nią.
Może warto by było zapytać – czy są chętni na wędrowanie szlakiem św. Jakuba w najbliższej okolicy?”
Nie doczekaliśmy się żadnej odpowiedzi ale i jej się nie spodziewaliśmy.
Przecież wędrowanie polskimi szlakami św. Jakuba Apostoła nie jest modne, nie jest medialne i przecież – są u nas niekończące się problemy z oznakowaniem oraz noclegami.
Nie pierwszy i z pewnością nie ostatni raz słyszymy, że lepiej wybrać się do Hiszpanii, Portugalii czy Francji i tam przeżyć swoje – także pierwsze – caminowanie. Jak wiecie, my się z takim myśleniem nie zgadzamy i często dajemy temu swój wyraz.
Jakież było nasze zdziwienie i zaskoczenie, gdy niecały miesiąc później, zobaczyliśmy post na parafialnej tablicy z tym pięknym plakatem :

Radość w nas była wielka i nie zwlekając ani chwili zapisaliśmy się na tą pielgrzymkę, chociaż z bytomskiej dzielnicy do Zbrosławic wędrowaliśmy już „sto razy”. Zawsze może być ten „sto pierwszy”, jeśli jest z innymi wędrowcami. No i oczywiście szybko zapisaliśmy tą lipcową sobotę w naszym tabletowym kalendarzu.
Jesteście zainteresowani dzisiejszym wędrowaniem?
Było jak zawsze – ciekawie i z nowymi emocjami.
Zostańcie z nami … ale zanim gdziekolwiek wyjdziemy, w kościele św. Michała Archanioła na Suchej Górze, trzeba się zapisać lub fachowo nazwawszy – zarejestrować się.
Sobotnia msza święta była wstępem do pielgrzymowania. W sumie naliczono, że na trasę jakubową wyruszyła pielgrzymka w licznie 86 dusz.
Przepięknie i już na wstępie wielkie BRAWA dla Organizatora.
Tą dzisiejszą, lipcową sobotę – jak to też często spotykamy na naszych sobotnich szlakach, wyznaczały nabożeństwa pogrzebowe. W Suchej Górze po naszym wyjściu były zaplanowane dwie takie uroczystości a uprzedzając nieco, w Zbrosławicach, żałobnicy mieli zakończyć obrzęd pogrzebowy przed naszym przyjściem.
Indywidualny tryb pielgrzymowania ma to do siebie, że każdy idzie we własnym tempie, odpoczywa kiedy chce i gdzie chce – aczkolwiek, pierwszym, ogólnym miejscem posiłkowo-odpoczynkowym, było repeckie Źródełko Młodości.
„Woda ze skał dolomitowych w tym miejscu wybijać ma, według przekazów mieszkańców, od „niepamiętnych czasów”. Nie jest jasne pochodzenie jego nazwy, niemniej istotne są niezwykłe walory smakowe jego wód, od dziesięcioleci przyciągające mieszkańców okolicznych miejscowości. Pierwotnie źródło było tylko wypływem wód podziemnych, dającym początek jednemu z cieków źródłowych rzeki Dramy. W 1969 roku nowo utworzone repeckie koło terenowe Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej podjęło się uporządkowania źródła i jego otoczenia. Prace zakończono po pięciu latach, w 1974 roku. Do obudowania źródła wykorzystano kamienie graniczne z polsko-niemieckiej granicy z okresu międzywojennego, a także fragmenty kamieniarki rozebranego repeckiego pałacu Krafta von Donnersmarcka. Wypływ części wody ujęto trzema kranami w kształcie lwich głów.” [pl.wikipedia.org]

Kościół św. Mikołaja była kolejnym w tym dniu miejscem chwilowego przystanku, ze względu na kolejną już – trzecią pieczątkę szlakową acz niemała grupka wędrowców i to miejsce wykorzystała na dłuższe miejsce pobytu.
Tereny piękne, pogoda wyśmienita, nic tylko chciało się iść i iść. Nie wiadomo nawet kiedy dotarliśmy do schodów przy Sanktuarium zbrosławickim, patrząc, że na zegarkach wybiło dopiero południe.
Jak już wspomnieliśmy uroczystości pogrzebowe i tu były zaplanowane ale jak się okazało ich rozpoczęcie się przeciągało i opóźniało. Dla nas miało to akurat niewielkie znaczenie, bo dostaliśmy godzinkę dodatkowego czasu, by w ogrodach plebanii usiąść pod wiatą i skosztować słodkości, upieczonych przez samego Organizatora, księdza Pawła.
Wykorzystaliśmy też okazję do dokładniejszego zapoznania się ze zbrosławickim ogrodem, gdzie od prawie dwóch lat (od kiedy w Zbrosławicach zostało ogłoszone Sanktuarium) pojawiają się a raczej ustawiane i święcone są kapliczki z maryjnymi postaciami.
Kiedy będzie okazja spotkać się z miejscowym księdzem proboszczem (pielgrzymuje z grupą parafian do Santiago de Compostela i do Fatimy), podpytamy skąd wziął się pomysł na takie piękne ozdobienie przy-sanktuaryjnego ogrodu. Może jest do tej serii kapliczek jakaś opowieść…
Z trzynastu kapliczek wybraliśmy dla Was obraz Matki Bożej Boguckiej.

„Obraz Matki Bożej Boguckiej – wizerunek przedstawiający Matkę Bożą z Dzieciątkiem Jezus w typie hodegetrii, znajdujący się w ołtarzu głównym bazyliki św. Szczepana i Matki Bożej Boguckiej w Katowicach.
Powstał około XV wieku jako kopia obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, był wielokrotnie przemalowywany, a swój obecny wygląd zyskał podczas renowacji w 1930 roku, którą wykonał krakowski malarz Jan Bąkowski. Od początku związany był on z kultem maryjnym, koncentrującym się pierwotnie w kościele „na górce”, a później w kościele parafialnym parafii św. Szczepana.” [pl.wikipedia.org]
Nie trzeba jechać do katowickiej bazyliki – można nawiedzić Sanktuarium w Zbrosławicach i przy okazji obejrzeć tą i pozostałe, maryjne kapliczki. Zapraszamy i zachęcamy Was do tego pięknego miejsca.
Nas jeszcze nie raz tam spotkacie.
A że, Organizator tej pielgrzymki zadbał drobiazgowo o prawie wszystko : mszę świętą, opis trasy, pogodę, słodkości na koniec pielgrzymowania, to PODZIĘKUJEMY pięknie i za pamiątkę, którą każdy sobie uzupełnił po drodze. Kolorowe – okazjonalne – credenciale otrzymał każdy z uczestników i mógł w ciągu tych trzynastu kilometrów zapełnić aż… pięcioma pieczątkami.
Może dla Kogoś będzie to zachęta do nabycia „prawdziwego” credenciala lub paszportu pielgrzyma i wyruszeniu na swoje, własne CAMINO? Wierzymy, że tak będzie i że taki był zamysł naszego Patrona, który opiekował się nami przez cały dzień.

A z parafianami z Suchej Góry (i nie tylko) mamy nadzieję spotkać się jeszcze nieraz i przejść wspólnie jeszcze niejeden odcinek Królewskiej Drogi VIA REGIA św. Jakuba, która dzisiaj była dla wielu – PIERWSZYM, prawdziwie caminowym odcinkiem.
BUEN CAMINO !

