2026.08.01__RUDY_NĘDZA__13km

Kilka minut przed wschodem słońca a dokładnie było ich PIĘĆ, wsiedliśmy do autobusu metropolitalnego, by udać się przez Gliwice, do znanej nam już miejscowości – STANICA.
Ta miejscowość jest z reguły naszym miejscem startowym, gdy chcemy dotrzeć do bazyliki Matki Bożej Pokornej w Rudach.

Dotarliśmy do informacji, iż stanicki kościół św. Marcina został poświęcony w roku 1804 (budowany w latach 1800-1804) i za trzy tygodnie parafianie będą świętować dokładnie 222-rocznicę tego wydarzenia [jak to opisano „w niedzielę po uroczystości św. Bartłomieja”].

Fala upałów z północnej Afryki która od kilku dni „rządzi” w Polsce, sprawiła, że zamieniliśmy jeden wyjazd na drugi a tak naprawdę, to postanowiliśmy „schować” się przed upałami w cysterskich lasach.
Stwierdziliśmy w środku tygodnia, że zwiedzanie jakiegoś miejsca lub dłuższe pielgrzymowanie nie wchodzi w rachubę przy prognozowanych, prawie czterdziestu stopniach gorąca więc nasze myśli przybiegły do jakubowej ścieżki, prawie w całości przechodzącej przez zielone, zadrzewione tereny.

A i drugi powód się także przyczynił do tego, że sprawiliśmy sobie dzisiaj gospodarcze przejście ŚLĄSKO-MORAWSKĄ DROGĄ ŚW. JAKUBA na najpiękniejszym jej fragmencie, czyli w rudzkich – właśnie – cysterskich lasach.

Za kilkanaście dni, chętni pielgrzymi z całego kraju będą brali udział w wydarzeniu pod nazwą : „II edycja – POLSKIE CAMINO szlakiem św. Jakuba Apostoła”.
Tegoroczna nitka jakubowa została wyznaczona pomiędzy trzema kościołami św. Jakuba Apostoła.
Rozpocznie się w sączowskim Sanktuarium, na Królewskiej Drodze VIA REGIA by w Toszku zmienić kierunek pielgrzymowania i kontynuować ją właśnie ŚLĄSKO-MORAWSKĄ nitką, odwiedzając po drodze kościół jakubowy w Sośnicowicach a zakończyć wędrówkę na raciborskim Rynku i w pięknym kościele pod wezwaniem naszego Patrona.

Żeby pielgrzymi wędrowali pewnie i bezpiecznie, bez potrzeby wyjmowania telefonów z mapami czy też śladami gps, potrzebni są wolontariusze, opiekunowie szlaków, na których barkach spoczywa obowiązek sprawdzania i bieżącej kontroli muszelkowego oznaczenia. Jeśli w Waszej okolicy jest Droga jakubowa a macie chęć się zaopiekować, choćby jej fragmentem – piszcie śmiało.
Do nas lub do ogólnopolskiego Stowarzyszenia.
Każdy OPIEKUN jest na wagę złota – a każde ręce potrzebne.

Mamy nadzieję, że za trzy tygodnie pielgrzymi potwierdzą, że ŚLĄSKO-MORAWSKĄ Drogą pielgrzymuje się najlepiej w Polsce. Mocno w to wierzymy i to był właśnie dodatkowy powód naszego dzisiejszego, leśnego pielgrzymowania.

Dacie się zaprosić na wspólne wędrowanie?
Zdajemy sobie sprawę, że dla niektórych wędrowanie po raz kolejny odcinkiem Rudy – Nędza może być już trochę nudne i mało ciekawe, ale dajemy słowo, każdy – bez względu na porę roku i pogodę – odcinek, jest sam w sobie ciekawy i bardzo interesujący. Inaczej, opiekowanie się dwudziestokilometrowym odcinkiem szlaku nie miał by najmniejszego sensu.

Zanim wyruszyliśmy do lasu, by się schować przed obudzonym sierpniowym słońcem, zajrzeliśmy do bardzo sympatycznie chłodnej (polecamy) rudzkiej bazyliki.

„Kaplica mariacka wzniesiona została na przedłużeniu południowego ramienia transeptu jako architektoniczny relikwiarz dla słynącego łaskami obrazu Matki Boskiej Rudzkiej. Szczęśliwie ocalała podczas pożaru wznieconego przez Armię Czerwoną w 1945 roku i stanowi dziś jeden z najbardziej interesujących barokowych obiektów tego typu i o tej skali na Górnym Śląsku.
Kamień węgielny położono w maju roku 1723, a gotowy obiekt konsekrowano 15 września 1726 r. Do tego czasu zrealizowano zapewne dekorację rzeźbiarską i malarską. Podjęte przez cystersów przedsięwzięcie wiązało się z dążeniem do stworzenia w opactwie ośrodka pielgrzymkowego, oddziałującego na społeczność księstw opolskiego i raciborskiego. Działania w podobnym kierunku podejmowali w tym czasie mnisi z siostrzanego klasztoru w Jemielnicy.
Liczne świadectwa, w tym składane przez pątników wota, potwierdzają, że popularność Rud jako centrum kultu rosła. W kaplicy odprawiano liczne nabożeństwa. W jej krypcie składano natomiast doczesne szczątki rudzkich zakonników. Znaczenie kaplicy zaczęło gwałtownie maleć po sekularyzacji opactwa w 1810 roku, a zwłaszcza po wydaniu w 1820 roku przez nowych właścicieli Rud zakazu odbywania pielgrzymek. Rok wcześniej miał w niej miejsce pochówek ostatniego opata klasztoru – Bernarda Galbierza. Na kaplicę i znajdujący się w niej obraz zwrócono baczniejszą uwagę dopiero w 1935 roku, kiedy to na zlecenie księcia raciborskiego Wiktora III przeprowadzono renowację obiektu. Ożywienie kultu maryjnego wizerunku nastąpiło jednak niemal czterdzieści lat później, w związku z obchodami Roku Świętego w 1974 r. Wówczas to zarządzeniem ordynariusza diecezji opolskiej rudzka świątynia zaliczona została do Sanktuariów Roku Jubileuszowego. Pokłosiem tych wydarzeń była kolejna renowacja kaplicy, przeprowadzona w latach 1989-1992. Dekretem z 1995 roku Ordynariusz utworzonej trzy kata wcześniej diecezji gliwickiej nadał świątyni w Rudach rangę Diecezjalnego Sanktuarium Matki Boskiej Rudzkiej. Dnia 17 czerwca 1999 na gliwickim lotnisku Jan Paweł II poświęcił korony dla przechowywanego w kaplicy Najświętszej Marii Panny obrazu.”  [https://rudy-opactwo.pl/kaplice-w-opactwie/]

Skoro, Matka Boża Rudzka została odwiedzona to mogliśmy z szerokim uśmiechem i widocznymi muszelkami wyjść na szlak, by spojrzeć dokładniej na oznakowanie – bo jak już wspomnieliśmy, dzisiaj jesteśmy bardziej na kontroli odcinka niż na jego przejściu.
Pierwsza pauza – jak ogólnie wiadomo – przypadła przy leśniczówce „Wildek” i drewnianej, leśnej kapliczce naszego Patrona.
Jak zerknęliśmy na tablice informacyjną, to kaplica św. Jakuba od pięciu lat jest ozdobą tego lasu i tegoż miejsca i będzie z pewnością ozdobą nadchodzącego ogólnopolskiego CAMINO.

Lubimy to miejsce … o każdej porze roku. Czujemy się tam zaopiekowani, nawet gdy gospodarze leśniczówki są nieobecni. Tu też niezmiennie zapraszamy, czy to pieszo, czy na przejażdżce rowerowej.
Zatrzymajcie się.
Chociaż na chwilę.

Wędrując przez las, nie mogliśmy się pozbyć towarzystwa natrętnych latających owadów ale rekompensatą za to była piękna, leśna natura. O tej porze drzewa są bardziej zielone niż by się nam wydawało a przy świecącym od rana słońcu, dawały wyjątkowo pożądany przez nas cień i a przy powiewie wiaterku, delikatny chłód.

Czy wspomnieliśmy, że natura w lesie jest cudowna?
Z naszym sprzętem do uwieczniania tego piękna mamy dla Was to zdjątko :

Pamiętacie może, jak swego czasu mieliśmy mieć dodatkowego członka MUSZLI w postaci Gepetta [czatu GPT]? Dzisiaj po raz kolejny przypomniał nam o sobie, pozwalając nam pobawić się zdjęciami i „ubierał” je w rytm polecenia :„Pielgrzymi w wersji CAMINO”.

Czy Wy też korzystacie z takiego pomocnika?
Jak Wam się w ogóle podoba ta przeróbka – bo nam bardzo.

W Nędzy odpoczęliśmy trochę w zaprzyjaźnionym domu Pani Marii, lecz dzisiaj bez Jej towarzystwa (nabiera nowych sił w sanatorium). Pani Małgosia wywiązała się z roli gospodyni wzorowo, bo oprócz gorącej kawy i zimnej wody do picia, nie wypuściła nas w drogę powrotną, bez gorącego posiłku.
DZIĘKUJEMY !!!

Do tej wioski koło Raciborza – pięknej i ciekawej z nazwy, czyli do Nędzy wrócimy za trzy tygodnie.
Jeśli znajdziecie chwilę, to zajrzyjcie tam z Nami.
Do zobaczenia !

BUEN CAMINO !

Dodaj komentarz