
Dwa lata temu, również w miesiącu lipcu, wzięliśmy po raz pierwszy w muszelkowej historii, udział w ślubowanej pielgrzymce parafii św. Wojciecha z Radzionkowa. Chcieliśmy w ten sposób wziąć udział w „czymś” nader wyjątkowym a swoim uczestnictwem propagować pielgrzymowanie Królewską Drogą VIA REGIA św. Jakuba.
Następne w planie były Tarnowskie Góry.
W ubiegłym roku nie dopasowaliśmy się z jakichś powodów do terminu jubileuszowej, 350 pielgrzymki więc w tym roku pilnowaliśmy informacji, aby skorzystać z kolejnej okazji, czyli 350-lecia tej pieszej, tarnogórskiej, ślubowanej …
„Dziś chorobę tę nazywamy cholerą, w średniowieczu mówiono o „morowym powietrzu” i „zarazie”. Pustoszyła całe kraje i ludzka siła nie mogła jej zatrzymać. Na Tarnowskie Góry, miasto gwarków, zaraza taka spadła w 1676 roku. „Czarna śmierć” zbierała okrutne żniwo. Nie pomogła modlitwa do świętych: Rocha i Sebastiana – patronów ludzi dotkniętych zarazą.”
Taki wstęp możemy przeczytać na stronie (tg.net.pl) z którego „pożyczymy” sobie kilka opisów tej odległej, tarnogórskiej historii.
„Dwaj krakowscy, przebywający akurat na misjach w mieście jezuici, ks. Tomasz Witkowicz i ks. Jerzy Pośpiel wskazali mieszkańcom drogę – pielgrzymkę do obrazu w Piekarach Śląskich. Wyszli więc tarnogórzanie lipcowym świtem trzymając zapalone świece, traktem na piekarskie wzgórze.
Morowe powietrze ustąpiło jeszcze tego samego dnia. Miejscy rajcowie, plebs i bogaci mieszczanie złożyli wówczas ślubowanie – każdego roku, w rocznicę cudownego ocalenia Tarnowskich Gór, udawać się będą przed oblicze Piekarskiej Pani z dziękczynną pielgrzymką. Stąd nazwa pielgrzymki: ślubowana lub według starszej wersji – ślubna.
Swojego ślubowania dotrzymują mieszkańcy Tarnowskich Gór już od 350 lat.”
Początek wędrówki do Matki Piekarskiej miał miejsce przy kościele świętych Piotra i Pawła, czyli przy świątyni znajdującej się na alternatywnej nitce jakubowej, znakowanej białymi muszelkami. Miejscowy ksiądz proboszcz był uradowany widokiem jakubowych wędrowców. Trasa którą szliśmy początkowo pokrywała się z jakubową ścieżką. Ale wiedzieliśmy, że prędzej czy później na dzisiejszej trasie na muszelkowym szlaku się znajdziemy.
MUSZLE W PLECAKU zawsze znajdą swój ulubiony muszelkowy trakt.

„W okresie II wojny światowej, okupanci zabraniali pielgrzymowania w grupach. Tarnogórscy pielgrzymi udawali się więc do sanktuarium indywidualnie, a w grupy łączyli się dopiero przed piekarskim wzgórzem. Przeszkody stwarzano także po II wojnie światowej. Administracja kierowana przez jedyną i nieomylną partię robotniczą czyniła wszystko by zmienić pielgrzymkową tradycję. Zmuszono pątników do wybrania innej, mniej rzucającej się w oczy trasy: przez Bobrowniki, Piekary Rudne i Rojcę.
W 1956 roku zasłużony dla społeczności Tarnowskich Gór proboszcz parafii świętych Piotra i Pawła – ksiądz Michał Lewek zapisał w parafialnej kronice :
„Ślubowana procesja do Piekar Śląskich odbyła się bez zwartego szeregu ponieważ władze świeckie zakazały. Powrót odbył się w procesjonalnym porządku ulicą Krakowską przy śpiewie pieśni: „My chcemy Boga”.”
„Pakuj manatki, ruszaj do Matki” – jest oficjalnym motywem przewodnik Tarnogórskiej Pielgrzymki Ślubowanej do Sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej a za jego popularyzację odpowiada Stowarzyszenie „DZIEDZICTWO” z Tarnowskich Gór, których mieliśmy już okazję poznać, wędrując odcinkiem alternatywnym w kierunku Rept Śląskich, gdy dane nam było nawiedzić kościół św. Marcina w Starych Tarnowicach (z udziałem Pani przewodniczki z tego Stowarzyszenia).
Jak też czytamy w internecie, powyższe hasło „zostało stworzone, aby w lekki, rymowany i trafiający do młodszych pokoleń sposób promować tą wielowiekową tradycję w mediach społecznościowych oraz na plakatach”. Jako, że pielgrzymka odbywa się z początkiem lipca, czyli w czasie wakacji, przerobilibyśmy początek na „Pakuj plecaki…” ale plecaki z Matką się nijak nie zrymują.
I jeszcze jeden historyczny wątek :
„Kiedy któregoś roku – być może z powodu deszczu – pątników z Tarnowskich Gór przybyło mniej niż zwykle, ówczesny proboszcz piekarskiej bazyliki – ksiądz prałat Władysław Student był niezadowolony. Ale pani Gertruda (od 1926 roku nie opuściła ani jednej ślubowanej pielgrzymki, kiedy to jako pięcioletnia dziewczynka znalazła się w piekarskim sanktuarium, przyprowadzona przez swoją prababcię…) powiedziała wtedy, że ślubowana pielgrzymka z Tarnowskich Gór zawsze będzie chodzić do Piekar.
Słowa danego Bogu miasto musi dotrzymać…”
W pierwszą, lipcową sobotę 2026 roku, wędrowaliśmy więc z Tarnogórzanami w kierunku piekarskiego wzgórza, przechodząc przez Bobrowniki Śląskie i Radzionków. Przy radzińskim krzyżu – pielgrzymim miejscu na odpoczynek, czyli przy Śląskim Ogrodzie Botanicznym, gdzie pielgrzymka miała chwilę odpoczynku, mieliśmy okazję aby opowiedzieć o Drodze św. Jakuba.

Piekarska bazylika była dzisiaj pełna wiernych – do Tarnogórzan dołączyli także pątnicy z Bytomia, Zbrosławic i okolic.
Piękne są te ślubowane lub ślubne, jak by ich nie nazwać – pielgrzymki, na Górnym Śląsku – także te, które odbywają się w deszczowe dni, tak jak dzisiaj.
BUEN CAMINO !

