VIA REGIA 3 dzień … SOBOCISKO – ZĘBICE – ŚW.KATARZYNA – SIECHNICE (odcinek boczny) + SOBOCISKO – ZĘBICE – SIECHNICE

Chyba tylko raz do tej pory przeszliśmy jednego dnia dwa etapy – etap właściwy Drogi Królewskiej i etap boczny (lub zwany alternatywnym). Było to na terenie Będzina i Czeladzi. Było to w kwietniu.

Teraz dla odmiany wymyśliliśmy sobie, że na Górnym Śląsku zrobimy coś, czego raczej jakubowi Pielgrzymi nie czynią. Ale czasami trzeba zrobić coś dziwnego. Z rana pojechaliśmy ze Świętej Katarzyny do Lizawic (dokładnie tam zakończyliśmy wędrówkę dzień wcześniej) by po przejściu około 2,5 kilometra dotrzeć do miejscowości Sobocisko.

Tu znajduje się kościół Wniebowzięcia NMP. Świątynię tą wzniesiono między XIII a XIV wiekiem. Po wojnie, zniszczony obiekt odbudowano w latach 1959-1961. Prostopadle od kościoła wychodzi droga na której znajduje się muszla św. Jakuba. To znak dla nas, oczywiście. Wiedzieliśmy również, z różnych źródeł, że będzie to ciężki odcinek, gdyż rolnicy mają pielgrzymów „w poszanowaniu” i toczy się między miejscowymi jakaś walka o miedzę czy pola. Nie wnikamy w to. Dla nas było ważne, że to właśnie wąska ścieżynka, którą wiódł nasz szlak była zarośnięta czym tylko się dało. Zarówno krzaki jeżyn, wysokie trawy jak i momentami małe drzewa uniemożliwiały nam bezproblemowe przejście. Część tego fragmentu drogi musieliśmy iść po prostu polem, ciesząc się w duchu, że nic szczególnego na nim nie rośnie ani że dzień lub dwa wcześniej, nie padał deszcz. Po męczącym początku, następna faza odcinka udała się już przejść normalnie, więc po około 7 kilometrach dotarliśmy do Zębic. I w tym właśnie miejscu pojawimy się ponownie za kilka godzin.

Z Zębic – jak w Sosnowcu Maczkach – nasz szlak się rozchodzi.

My, idąc prosto wypatrywaliśmy białych muszli jakubowych. Weszliśmy na boczny szlak Drogi Królewskiej, który prowadził nas do Siechnic przez miejscowość Święta Katarzyna. Od kilku dni wyjeżdżamy i wracamy do Świętej Katarzyny, ale raczej ograniczamy się li tylko do dworca kolejowego. Teraz szliśmy przez całą miejscowość łącznie z centrum, gdzie znajduje się kościół, oczywiście pw. świętej Katarzyny Aleksandryjskiej (zwane również Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej).

„Kościół późnoromański, orientowany, murowany, jednonawowy z nawą i prezbiterium z XIII wieku, wieża i zakrystia z około 1500 roku. Częściowo zachowane mury kościoła wzniesione z cegły w układzie wedyjskim. W południowej ścianie nawy zachowana baza talerzowa portalu. Na ścianach podokapowe fryzy : Nałęczowy i kratowy” – czytamy na stronie wikipedia.pl w zakładce Architektura.

Następnie udaliśmy się do naszego miejsca hotelowego, by wypić kawkę, zjeść drugie śniadanie i … udać się ponownie na kolejowy dworzec w Świętej Katarzynie.

Tym razem plan zakładał szybkie podjechanie na stację w Zębicach. Stamtąd zgodnie z żółtą muszlą jakubową, przeszliśmy właściwą trasą do miejscowości Siechnice, tej, w której od kilku dni już przebywaliśmy. I tą miejscowość tym razem zwiedziliśmy bardziej dokładnie i rzetelnej, zwłaszcza, że i sam szlak nakazywał nam przejście przez centrum tej gminy. Przepiękne i duże tablice szlakowe nie pozwalają nikomu i nigdzie się zgubić. Tak wielkich drogowskazów nie ma nigdzie indziej w Polsce. Brawa dla gospodarzy!

W niedalekiej odległości od naszego hotelu, znajduje się Ratusz i Kościół pw. Niepokalanego Serca NMP. To kolejne miejsce z którego w naszym paszporcie pozostanie na pamiątkę czerwona pieczątka. Można by rzec, że to jeden z nowszych kościołów na Dolnym Śląsku. Z historii kościoła wynika, że starania o budowę kościoła podjęto w 1963 roku a zezwolenie otrzymano 8 lat później. Same prace budowlane rozpoczęto w roku 1973. Konsekracja świątyni w Siechnicach miała miejsce w październiku 1981 roku. A same Siechnice w 2018 roku świętowały swoje 765-lecie.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz