
Skoro jest niedziela palmowa to znak, że Święta Wielkanocne są już prawie na wyciągnięcie ręki – dokładnie za tydzień będziemy dzielili się jajkami i składali wzajemnie, serdecznie życzenia. To również znak, że rozpoczyna się przedświąteczny, Wielki Tydzień.
Wjazd Jezusa do Jerozolimy opisali wszyscy Ewangeliści
(Mt 21,1-11; Mk 11,1-11; Łk 19,29-40; J 12,12-19).
„Będąc w okolicy Betfage, Chrystus polecił swoim dwóm uczniom, by poszli do pobliskiej wsi i przyprowadzili znajdującego się tam osła (w Ewangelii św. Mateusza mowa jest o oślicy i osiołku). Na pytania, czemu to robią, Jezus kazał im odpowiedzieć: Pan go potrzebuje. Gdy to zrobili, Chrystus dosiadł osiołka i na nim wjechał do Jerozolimy. Lud wyszedł mu na spotkanie, słał pod nogi płaszcze i gałązki, wykrzykując: Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie. Błogosławione królestwo ojca naszego Dawida, które przychodzi. Hosanna na wysokościach!” [wikipedia.pl]
Wydarzenie to miało być spełnieniem słów ze Starego Testamentu: Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny – jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy. (Za 9,9).
Naszą palemkę, którą nieśliśmy całą drogę, jeśli moglibyśmy tak opisowo określić, podzieliliśmy dzisiaj na trzy części.
Pierwsza miała kolor „piaskowy”, druga była w kolorze „nadziei” a trzecią część pokolorowaliśmy na kolor „miłosny”.
Czy podoba Wam się taka kolorystyka?
Powoli, zdanie po zdaniu opowiemy Wam o tych niedzielnych kolorach. Jeśli znajdziecie czas i ochotę, by z nami powędrować, to wiecie, że zaproszenie od nas jest wiecznie aktualne.
CZELADŹ-PIASKI (kolor piaskowy) – kościół Matki Bożej Bolesnej to miejsce w którym postanowiliśmy dzisiaj rozpocząć tą piękną, świąteczną niedzielę. Jak to u nas bywa, nie znaleźliśmy się w tym miejscu przypadkiem. Już od grudnia wybieraliśmy się do tej czeladzkiej świątyni, od kiedy dowiedzieliśmy się, że znajdują się w niej relikwie, ważne dla piękniejszej części MUSZELEK.
Otóż, znaleźliśmy się w kościele, w którym znajdują się relikwie św.Filomeny.
„Historia tej pięknej świętej jest niesamowita. O życiu św. Filomeny nazywanej „dziewiętnastowiczną Cudotwórczynią” pewnie nikt by dzisiaj nie wiedział gdyby nie jedno wydarzenie z 25 maja 1802 r. A cóż się wtedy takiego stało?Właśnie w tym dniu, w najstarszych rzymskich katakumbach pod wezwaniem św. Pryscylii przy via Salaria Nuova, gdzie chowano głównie męczenników chrześcijańskich z okresu rzymskich prześladowań, odkryto grób przykryty trzema terakotowymi płytkami. Na poszczególnych płytkach widniały napisy: /LUMENA /PAX TE /CUM FI/”

„Między różnymi dociekaniami przypuszcza się, że grabarz, który dokonywał pochówku (jak się później okaże w 302 r.) był analfabetą. Jako, że nie umiał ani pisać, ani czytać ułożył płytki w złej kolejności nie zauważając różnicy w treści. Napisy na płytkach wykonane były tzw. minią ołowianą. Były też na nich namalowane: trzy strzały, kotwica, bicz – narzędzia tortur, gałązka oliwna – symbol męczeństwa i śmierci oraz lilia – symbol dziewictwa. Po otwarciu grobu w jego wnętrzu znajdowało się ciało mniej więcej 13 letniej dziewczynki oraz owalny flakonik z grudkami zaschniętej krwi. Te wszystkie rzeczy jednoznacznie wskazywały, że w katakumbowym grobie pochowane było ciało młodziutkiej chrześcijanki-dziewicy, umęczone pod koniec trzeciego bądź na początku czwartego wieku, a więc podczas najokrutniejszego prześladowania chrześcijan jakie miało miejsce w Rzymie za czasów panowania cesarza Dioklecjana. Niezwykłe odkrycie zrodziło powszechne przekonanie, że oto mamy ciało młodziutkiej świętej dziewicy i męczennicy. Zaczęto ją nazywać imieniem „Filumena” – czy z czasem Filomena…”
Zapraszamy i zachęcamy gorąco do przeczytania całego artykułu opisującego historię świętej i Jej relikwii : https://sites.google.com/site/thorlakurhelgi2/św-filomena
Pielgrzymi nadziei (kolor oczywisty) to w tym roku coś więcej, niż zwykłe wędrowanie. To pielgrzymowanie do kościołów jubileuszowych – w każdej diecezji jest ich co najmniej kilka. W diecezji sosnowieckiej to nie pierwsza świątynia którą nawiedzimy ale zdecydowanie najważniejsza ze wszystkich.
„Najważniejsza świątynia katolicka Sosnowca była budowana w latach 1893–1899 według projektu architekta warszawskiego Karola Kozłowskiego. W 1896 r. oddano do użytku wiernych dolną kaplicę, a w 1898 r. zakończono prace budowlane. Dnia 3 czerwca 1899 r. biskup kielecki Tomasz Kuliński ustanowił Parafię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Sosnowcu. Erygowano ją dzięki wyodrębnieniu z Parafii świętego Stanisława Biskupa i Męczennika w Czeladzi. Pierwszym proboszczem został ksiądz Dominik Roch Milbert. 29 października 1899 r. dokonano poświęcenia budowli, ale prace wykończeniowe nad wyposażeniem świątyni trwały do początku XX wieku. W 1901 r. oddano do użytku plebanię, a 29 października 1910 r. uroczystego poświęcenia kościoła dokonał biskup kielecki Augustyn Łosiński. W 1924 r. z inicjatywy proboszcza parafii księdza szambelana Franciszka Ksawerego Plenkiewicza przebudowano mur oporowy placu kościelnego położonego przy ulicy Kościelnej, wkomponowując w niego punkty handlowo-usługowe.
Decyzją Ojca Świętego Jana Pawła II, po utworzeniu 25 marca 1992 r. diecezji sosnowieckiej, kościół parafialny pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP w Sosnowcu został podniesiony do godności Katedry Biskupa Sosnowieckiego.
Tytuł Bazyliki Mniejszej sosnowiecka katedra otrzymała na mocy uprawnień udzielonych przez Ojca Świętego Jana Pawła II na podstawie reskryptu Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z 28 października 1999 r., a jego uroczyste ogłoszenie nastąpiło w 2000 r.” [pl.wikipedia.org]

Byliśmy w SOSNOWIECKIEJ BAZYLICE już któryś raz ale zawsze robi ona nas ogromne wrażenie. Za każdym razem mamy wrażenie, że można by tam spędzić godziny a nie tak jak my, kilkanaście minut. Zajrzyjcie do tej zagłębiowskiej, diecezjalnej świątyni bez względu na to, czy będziecie w niej osobiście czy tylko za pomocą dostępnego w każdym miejscu na świecie, internetu. Strona parafii i kościoła znajduje się pod tym adresem : https://katedrasosnowiecka.pl/
W ciągu – dosłownie – kilku minut dotarliśmy na Bulwary Czarnej Przemszy, gdzie można było już spotkać pierwsze dzisiaj, jakubowe muszelki alternatywnej Drogi Królewskiej św. Jakuba VIA REGIA.
Czujemy się tu jak stali bywalcy więc z radością i tylko z pomocą jakubowego oznakowania, wzdłuż rzeki, udaliśmy się w kierunku – najpierw Parku Sieleckiego a następnie Parku Schoena by po Drodze świętować naszą kolejną, piękną rocznicę ślubu (kolor miłosny).

Między Parkiem Sieleckiego a wspomnianym Pałacem Schoena znajduje się remontowany wiadukt kolejowy. Niestety, zagłębiowscy opiekunowie jakubowego szlaku nie zdobyli się na oznakowanie obejścia tego miejsca, mimo, iż remont trwa już kilkanaście miesięcy i nie prędko się też, zakończy. Ponownie przeszliśmy ostrożnie i bezpiecznie przez plac budowy ale raczej nie polecamy tego sposobu Innym pielgrzymom.
Wyślemy chyba jakieś zapytanie lub wniosek do Klubu z Zagłębia z prośbą o wyznaczenie i wytyczenie obejścia budowy na tym odcinku alternatywnego CAMINO.
A wracając do naszej rocznicy, jak wyliczył to internetowy kalkulator, jesteśmy małżeństwem od 408 miesięcy co przekłada się na 12419 wspólnie przeżytych małżeńskich dni.
Wiemy, że to szmat czasu i nieraz wspominamy to, co było dawniej ale najważniejsze, zdecydowanie, jest to, co przed nami. Każda wspólnie spędzona minuta, każdy przebyty metr i postawiony krok tylko przez chwilę jest teraźniejszością, bo w mgnieniu oka przechodzi do historii.
A tego, co przyniesie nam przyszłość, sami jesteśmy niezmiernie ciekawi i bądźcie pewni, że częścią naszej przyszłości, będziemy się z Wami dzielić na naszym, muszelkowym blogu.
Niedzielne pielgrzymowanie zakończyliśmy w pobliżu będzińskiego Zamku, gdzie – zanim wsiedliśmy w autobus metropolitalnej komunikacji – uraczyliśmy się lodami wiśniowymi w polewie czekoladowej.
Pyszne zakończenie niedzielnej wędrówki …
BUEN CAMINO !

