2025.05.23__WRONKI-WARTOSŁAW__12km

Pociąg TLK SPODEK w majowy piątek przywiózł MUSZLE do stolicy Wielkopolski, czyli do Poznania. Oczywiście, nie był to nasz wypadowy kaprys, lecz zaplanowany przystanek przed wydarzeniami, które dopiero będą się odbywały w nadchodzący weekend.

Skoro tu przyjechaliśmy, w związku z Rokiem Jubileuszowym postanowiliśmy więc nawiedzić świątynie stacyjne, wyznaczone w archidiecezji poznańskiej. Z dworca kolejowego udaliśmy się do Bazyliki św. Józefa która mieści się przy klasztorze Karmelitów Bosych…
„Pierwsi karmelici bosi przybyli do Poznania w kwietniu 1618 r. Już w lipcu tegoż roku wybudowali na Wzgórzu św. Wojciecha parę pomieszczeń na mieszkania dla siebie i drewniany kościółek. Wkrótce okazał się on zbyt mały, dlatego po paru latach na jego miejscu wybudowano znacznie większy, także drewniany, kościół pod wezwaniem św. Józefa, którego poświęcenia dokonał o. Jan Maria od św. Józefa (Centurione), karmelita bosy, w dniu 21 czerwca 1621 r. Była to pierwsza świątynia w Polsce dedykowana temu świętemu. Po 14 latach, w roku 1635, rozpoczęto budowę kościoła murowanego. Trwała ona przeszło 50 lat. Kilkakrotnie przerywana była w czasie potopu szwedzkiego. Najeźdźcy spalili kościół w Wielki Piątek 1656 r. W rok później, po wycofaniu się wojsk Karola Gustawa, miasto odwiedził król Jan Kazimierz z małżonką Ludwiką Marią. Zobaczył zgliszcza kościoła i zwaliska klasztoru oraz zbudowane do połowy mury nowej świątyni i domu zakonnego. Ogarnięty współczuciem, kazał wydać przywilej na wyrąb drzew w lasach mosińskich, aby dachem przykryć nowy kościół i klasztor. W 1687 r., tzn. po 52 latach od rozpoczęcia budowy, miała miejsce konsekracja świątyni, której tytulacja została utrzymana.” [poznan.karmelici.bosi.pl]

Kilkanaście minut później, przeszliśmy Wartę i dotarliśmy do Bazyliki Archikatedralnej śś. Apostołów Piotra i Pawła…
„Bazylika archikatedralna Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Poznaniu – jeden z najstarszych polskich kościołów i najstarsza polska katedra (od 968), położona na Ostrowie Tumskim w Poznaniu. Jest ona miejscem pochówku pierwszych władców Polski i przypuszczalnym miejscem chrztu Mieszka I. Obecna gotycka katedra powstała w XIV–XV wieku, częściowo odbudowana i regotyzowana po zniszczeniach II wojny światowej.” [pl.wikipedia.org]

W drodze powrotnej na stację Poznań Główny, zajrzeliśmy jeszcze do Bazyliki Kolegiackiej Matki Bożej Nieustającej Pomocy, św. Marii Magdaleny i św. Stanisława Biskupa…
„W 1252, w związku z planami przeniesienia Poznania na lewy brzeg Warty, biskup wraz z poznańską kapitułą wyrazili zgodę na erekcję nowego kościoła, nad którym patronat mieliby sprawować właśnie biskup i dostojnicy diecezji. Zezwolenie to zostało potwierdzone w przywileju lokacyjnym z 1253. W tym też roku, zgodnie z zapisami w Annales Posnanienses z XV wieku, miała się odbyć erekcja parafii farnej wydzielonej z parafii św. Marcina, jednak uważana za bardziej wiarygodną Kronika wielkopolska przesuwa tę datę do roku 1263 lub 1262.
Jedna z ostatnich dat wydaje się właściwą, gdyż wystawienie dokumentu lokacyjnego wyprzedziło o kilka lat zarówno założenie miasta, jak i budowę świątyni. Nie dano jej jednak tak popularnego w wielu miastach wezwania Najświętszej Marii Panny, gdyż posiadał je już kościół kolegiacki na Ostrowie Tumskim. Początkowo patronat nad kościołem pełniła kapituła katedralna, która po 20 latach przekazała go monarsze”
[pl/wikipedia.org]

Po dwugodzinnym pobycie w sercu Wielkopolski, udaliśmy się koleją podmiejską do miejscowości WRONKI, która była dla nas po części również miastem pośrednim, przejazdowym, w ciągu kilku dni o których postaramy się Wam na naszym muszelkowym blogu opowiedzieć.

LUBUSKA DROGA św.Jakuba to dla nas nowa nitka caminowa z którą się dzisiaj przywitaliśmy i na której spędzimy najbliższych kilkadziesiąt godzin.

Opis tej Drogi znaleźliśmy np. na stronie [szlaki.sgpm.krakow.pl]:
„Jej przebieg na Ziemi Lubuskiej i w Zachodniej Wielkopolsce w większości wyznacza Europejski Długodystansowy Szlak Pieszy E11. Jest ona naturalnym przedłużeniem Drogi Polskiej (Camino Polaco) z Olsztyna przez Toruń do Gniezna i najkrótszym szlakiem pątniczym prowadzącym z Wielkopolski w kierunku zachodnim. Liczy ok.250km (z odcinkami alternatywnymi trochę więcej), łączy ponad 50 miejscowości. Wiedzie wpierw przez rolnicze krajobrazy Wielkopolski aby od okolic Wronek i Sierakowa skrajem Puszczy Noteckiej wnikać coraz głębiej w rozległe lasy Ziemi Lubuskiej, z rzadka tylko ukazując szczerze widoki pól i jezior. Te piękne okolice mają także niezwykle ciekawą historię, o której świadczą nie tylko dokumenty ale też wspaniałe zabytki kultury materialnej i duchowej.”

Naszą przygodę, rozpoczęliśmy więc na stacji kolejowej, skąd zrobiliśmy kilka kroków by stanąć na nitce szlakowej i kierować się jakubowymi muszelkami.
Na pierwszych kilometrach nawiedziliśmy dwa wronieckie kościoły, oba ku naszej uciesze otwarte.

Kościół Zwiastowania NMP przy klasztorze Zakonu Braci Mniejszych, Franciszkanów.
„Dominikanie sprowadzeni zostali do Wronek w 1279 r. przez księcia wielkopolskiego Przemysła II. Już w następnym roku zakonnicy rozpoczęli budowę kościoła i klasztoru. Nie wiadomo kiedy zakończono prace budowlane ani jak wyglądały ówczesne zabudowania. Zespół klasztorny uległ zniszczeniu w 1603 r. Obecny kościół wzniesiono w końcu XVII w. (…) W 1838 r. Prusacy zlikwidowali konwent. Specjalnie utworzony komitet obywatelski zebrał potrzebne fundusze, wykupił kościół i klasztor, a następnie przekazał na własność ówczesnemu arcybiskupowi gnieźnieńsko-poznańskiemu Mieczysławowi Ledóchowskiemu. Ten w 1868 r. sprowadził do Wronek reformatów, zalecając im utworzenie w klasztorze domu rekolekcyjnego. Przeprowadzono wówczas kapitalny remont kościoła i wybudowano nowy klasztor. Gorliwa działalność duszpasterska zakonników nie podobała się zaborcy; w 1875 r., w czasie tzw. kulturkampfu, władze ponownie zamknęły klasztor. Mimo to zakonnicy mieszkali tam do I wojny światowej. Klasztor otwarto ponownie w 1925 r. Do 1931 r. istniało w nim Niższe Seminarium Duchowne; później – do wybuchu II wojny światowej działało w klasztorze Studium Teologiczne. W czasie okupacji w klasztorze znajdował się niemiecki szpital wojskowy, a po 1945 r. – najpierw internat, a później Państwowy Dom Dziecka. Budynek klasztorny odzyskali franciszkanie dopiero w latach dziewięćdziesiątych XX w.” [regionwielkopolska.pl]

Kościół św. Katarzyny to wroniecka fara z XVI wieku, choć pierwsza wzmianka o samej parafii sięga roku 1298 „kiedy biskup Andrzej Zaremba, ustanawiając archidiakonaty w diecezji poznańskiej, przydzielił kościół wroniecki do archidiakonatu pszczewskiemu. W czasie pożaru miasta sprzed 1641 roku, kościół farny uległ spaleniu. Został on odbudowany i ponownie konsekrowany w roku 1660. Wnętrze kościoła ponownie uległo zniszczeniu podczas pożaru Wronek z 1780 roku. Świątynia została odbudowana dopiero w latach 1817-1836.(…) W latach pięćdziesiątych XX wieku przywrócono pierwotny gotycki wygląd prezbiterium kościoła. Zostało zrekonstruowane krzyżowo-żebrowe sklepienie oraz ustawiony ołtarz główny w formie tryptyku. W nawach bocznych pozostały XIX-wieczne ołtarze, w których centralne miejsce zajmują obrazy Matki Boskiej Śnieżnej i św. Katarzyny Aleksandryjskiej.” [farawronki.pl]

Przy wejściu na kościelny dziedziniec – ku naszej pielgrzymiej radości – znaleźliśmy „skrzynkę pielgrzyma” z której spodziewaliśmy się wyjąć pieczątkę. Oprócz paru folderów w jej wnętrzu niczego więcej nie znaleźliśmy…
Szkoda.

Gdy wychodziliśmy z Wronek widzieliśmy w oddali ciemne chmury które jakby kierowały się w naszym kierunku. Po cichu liczyliśmy, że nie dojdzie do spotkania pielgrzymów z naturą ale chyba nasz Patron postanowił połączyć wspólne ścieżki. Gdy już zeszliśmy z bardzo ruchliwej i głośnej drogi powiatowej (ruch i hałas na niej przywiodły nam od razu wspomnienia z Nadsańskiej Drogi), wiatr zerwał się bardzo porywisty i na dokładkę skropiło nas porządnie, jakby Matka Natura zaopatrzyła się w nowe, deszczowe kropidło.

Schronienia postanowiliśmy poszukać więc w Sanktuarium Krzyża Świętego w miejscowości Biezdrowo o którym więcej opowiemy Wam jutro.
Niestety świątynia była zamknięta i niedostępna dla pielgrzymów więc św. Jakub w nagrodę postanowił, że zaświeci nad nami słońce i nim dotrzemy do dzisiejszego celu, czyli miejscowości WARTOSŁAW, to wszystko co mokre zdąży całkowicie wyschnąć.

Po dotarciu na miejsce, czyli do miejsca hotelowego o nazwie STARA SZKOŁA, zameldowaliśmy się w pokoju numer 6 i mogliśmy odpocząć po bardzo długim i wyczerpującym, mimo wszystko, dniu.

Obsługa w tym obiekcie była fachowa, wrzątek na kawę i zupę do posiłku dostaliśmy. uśmiechem na twarzy a w gratisie dołożono nam, z jeszcze większą sympatią szkolenie z obsługi karty pokojowej jak i … łazienkowego światła.

Wieczór szybko nadszedł …
BUEN CAMINO !

Dodaj komentarz