2025.05.25__WARTOSŁAW-WRONKI-GNIEZNO

Niedzielny poranek w Wartosławie rozpoczął się wspólnym śniadaniem w czasie którego już podjęliśmy kilka tematów do późniejszego przedyskutowania, na sesji teoretycznej, zaplanowanej po mszy świętej.
Poewangelicki kościół pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa (jakże miłe wezwanie dla nas) to murowana świątynia wzniesiona w latach 1854-1855. Wcześniej, jako ewangelicka świątynia nosiła wezwanie św. Pawła.
Tu właśnie spotkali się opiekunowie szlaków jakubowych i miejscowi parafianie, na wspólnym, niedzielnym nabożeństwie…

Zanim wróciliśmy na teoretyczne szkolenie do hotelu, odwiedziliśmy przykościelny, ewangelicki cmentarz którym opiekują się pasjonaci z Wronek. Duży cmentarz z pięknymi nagrobkami zrobił na nas ogromne wrażenie.
„Założony został prawdopodobnie w połowie XIX wieku. Ostatnie pochówki miały miejsce w roku 1945. Znajdują się tu także szczątki zmarłych, które przeniesiono z likwidowanego cmentarza ewangelickiego we Wronkach w latach 1958-1961. (…) Rośnie tu charakterystyczna roślinność cmentarna : lipy, klony, dęby, barwinki. Na cmentarzu zachowało się ponad 100 nagrobków, w tym liczne płyty z zachowanymi inskrypcjami oraz ciekawymi motywami zdobniczymi.” [zabytek.pl]

Nie ominęliśmy będącej nieopodal kościoła przeprawy promowej ale tak jak wczoraj tak i dzisiaj zmuszeni byliśmy do pozostania po tej stronie Warty z której przyszliśmy.
Samo szkolenie opiekunów szlaku zakończyło się przed południem, otrzymaniem certyfikatu po szkoleniu i … uścisku dłoni prezesa Stowarzyszenia.

To co zaplanowano dla nas na niedzielne popołudnie przeważyło także o finalnej decyzji dotyczącej wyjazdu do Wielkopolski. Otóż popołudnie niedzielne spędziliśmy… w więzieniu.
Nie, to nie żart.
Dzięki organizatorowi z Wronek i zgodzie Dyrekcji tego obiektu, zostaliśmy wpuszczeni za mury zakładu karnego i odbyliśmy, jedyną z pewnością niepowtarzalną, wycieczkę w wewnątrz znanego i jednego z największych tego typu więzień w Polsce, Zakładu Karnego we Wronkach.

„Więzienie zbudowano w 1894 roku. Najpierw przeznaczone było na dom karny dla skazanych na dłuższe pozbawienie wolności oraz osadzonych pozostających do dyspozycji Sądu Prowincji Poznańskiej.”

Dzięki Pani major, która była naszą przewodniczką, odwiedziliśmy Izbę Pamięci w której oprócz wielu eksponatów znajduje się „wielkich” rozmiarów makieta tego budynku odwzorowana ze stanem obecnym i z zegarmistrzowską wręcz dokładnością. Skazani, którzy byli twórcami tej makiety odtworzyli najmniejsze detale, od zgodnej ze stanem faktycznym liczbą okien w poszczególnych budynkach, do różnego rodzaju anten i innych urządzeń znajdujących się na zewnątrz więziennych budynków.
Nie mamy własnych zdjęć …

„Wybuch powstania wielkopolskiego (27 grudnia 1918) spowodował otwarcie więzienia i wypuszczenie skazanych na wolność. W 1919 roku Więzienie Wronieckie funkcjonowało jako koszary. Po zakończeniu walk odzyskało swoją dawną funkcję. W tym samym roku skierowano do więzienia pierwsze kobiety skazane w procesach politycznych oraz działaczy organizacji robotniczych i komunistycznych. Następnie Centralne Więzienie we Wronkach zmieniło nazwę na „więzienie ciężkie”. Najczęściej izolowano tam więźniów politycznych (w latach trzydziestych ok.500)” [pl.wikipedia.org]

(zdjęcie – wronki.pl/galeria/zaklad-karny)

Po spotkaniu, gdy mieliśmy już możliwość korzystania z telefonów komórkowych, (na teren więzienia zabraliśmy tylko dowód osobisty, który i tak zostawiliśmy przy wejściu) doczytaliśmy, że jednym z więźniów we Wronkach był przywódca narodowy Górnego Śląska czyli Wojciech Korfanty :
„W latach 1901-1908 był członkiem Ligi Narodowej w ramach której współpracował z Romanem Dmowskim. Od 1902 był redaktorem naczelnym ” Górnoślązaka” (górnośląski dziennik informacyjno-polityczny wydawany języku polskim w Katowicach w latach 1902-1933 (przypis MwP)). W 1901 został aresztowany i stanął przed poznańskim sądem. Odmówiono mu zwolnienia za kaucją. Został skazany na cztery miesiące więzienia. Przebywał w więzieniu we Wronkach za publikację artykułów pt.”Do Niemców i Do moich braci Górnoślązaków”. Władze niemieckie zwolniły go z aresztu w maju 1902.” [pl.wikipedia.org]

Jeśli spytalibyście nas w tym miejscu o nasze odczucia po tej nietypowej „atrakcji” to powiedzielibyśmy, że jeszcze długo po opuszczeniu więziennych murów czuliśmy się nieswojo, żeby nie powiedzieć bardzo dziwnie. Świat za tym więziennym murem nie jest wcale ciekawy ale kaplica więzienna z pewnością należy do najpiękniejszych miejsc w tej szarej więziennej codzienności. Nigdy nikomu nie życzymy aby się tam znalazł – zostańmy po tej również często szarej codzienności, wolnego człowieka.

Wielkie, by nie powiedzieć ogromne PODZIĘKOWANIA mieliśmy dla Pani major za ponad dwugodzinną wycieczkę w miejscu Jej pracy, której poświęca się od dwudziestu lat. Szacunek i uznanie.

Dzięki wielkopolskim pielgrzymom dość szybko przejechaliśmy na dworzec główny w Poznaniu skąd również w towarzystwie caminowicza dotarliśmy do pięknego miasta GNIEZNO o którym też Wam co nieco opowiemy w kolejnym wpisie.

BUEN CAMINO !

Dodaj komentarz