2025.07.12__SUŁOSZOWA-OLKUSZ__26km

„RADOSNE PIELGRZYMOWANIE”

Gdy z początkiem sezonu, kilkoro pielgrzymów zgłosiło chęć przejścia zaległego dla nich odcinka caminowego w diecezji sosnowieckiej, od razu byliśmy na TAK i bez zbędnego namysłu wyraziliśmy chęć współ-wędrowania tą piękną Drogą. Jedna rzecz tylko była do ustalenia : termin.

Jak wiecie w naszym kalendarzu niewiele jest wolnych weekendów a przekonaliśmy się, że i inni mają swoje terminarze również zapisane różnymi wydarzeniami, czy to rodzinnymi czy religijnymi. Trudno więc dograć było wspólny termin, lecz nie od dzisiaj wiadomo, że święty Jakub czuwa i znalazł dla nas dwie wolne soboty. Pierwotnie mieliśmy się spotkać w Sułoszowie za tydzień ale i tu nastąpiły po drodze pewne zmiany, więc „za porozumieniem” wszystkich zainteresowanych stron, padł termin dzisiejszy.

Może i Wy, Drodzy czytelnicy bloga znajdziecie czas by przy gorącej kawie lub chłodnym, orzeźwiającym napoju udać się z nami na tą uroczą trasę CAMINO?
Zapraszamy serdecznie.

Najpierw, spotkanie na Dworcu w Olkuszu i kwestia zmieszczenia się do busa rejsowego (kierunek Kraków). Okazało się, na nasze szczęście, że tylko jedna osoba czekała z nami na ten środek transportu. Dojechaliśmy więc prawie pod sam kościół kilka minut po godzinie ósmej …

SUŁOSZOWA – kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa (nie od dzisiaj wiecie, jak nam bliskie jest to wezwanie) został wybudowany w latach 1933-1939 a konsekrowany został w roku 1940. W listopadzie minie 85 lat od tej uroczystości. Ale sama parafia – według przekazu Jana Długosza powstała już w roku 1315 a pierwsza wzmianka o sułoszowskiej świątyni pochodzi z roku 1325. To jest okazja by w tym roku móc świętować 700-lecie tego kościoła.

„Kościół św. Wawrzyńca rozebrano w 1873 r., wtedy to pod posadzką znaleziono nagrobek Zuzanny Szafrańcowej oraz skarb 934 praskich groszy z czasów Wacława czeskiego. Nową świątynię konsekrowano w 1884 r. Kościół jednak spłonął w wyniku działań wojennych w 1914 r. Jak pisał Antoni Wiatrowski: „Z płonącego kościoła cudownie ocalił się ołtarz i figura Ukrzyżowanego”. Obecna świątynia jest więc trzecią z kolei na tym samym miejscu. Kościół ten wzniesiono z cegły i kamienia ciosowego wg projektu inż. Stefana Szyllera i prof. Jana Sasa Zubrzyckiego.” – czytamy na stronie https://przeglad.olkuski.pl/suloszowa-na-700-lecie-czasy-porozbiorowe/.

Po kilkuminutowym spotkaniu z miejscowym proboszczem i po otrzymaniu błogosławieństwa na Drogę, w składzie 7-mio osobowym wyruszyliśmy na Królewską Drogę VIA REGIA św. Jakuba z uśmiechem i radością, dlatego też od razu nasze przejście przybrało taką nazwę.
Według właśnie dlatego należy pielgrzymować, by móc cieszyć się Drogą, wzajemnym towarzystwem i pięknem natury, które dookoła nas otacza.

Początkowy, prawie pięciokilometrowy odcinek, to również Szlak Orlich Gniazd (czerwony szlak) o którym już parokrotnie wspominaliśmy. Rozpoczyna on bieg w podkrakowskiej Dolinie Prądnika i jest współtowarzyszącym nam szlakiem wyprowadzającym z dawnej, królewskiej stolicy. Ponad sto sześćdziesiąt kilometrów z pewnością warte jest przemierzenia zwłaszcza, gdy dopowiemy, iż kończy się u podnóży Jasnogórskiej Pani w Częstochowie.

Dopiero na szóstym kilometrze szlaku dane nam było po raz pierwszy ujrzeć szlakową muszelkę. Nie ma żadnego opiekuna na odcinku Sułoszowa – Olkusz (nie dało się tego dzisiaj nie zauważyć) więc ani po budowie obwodnicy ani w polu i leśnych gęstwinach nie można było liczyć na widoczne i prawidłowe oznakowanie. Szkoda, bo etap naprawdę piękny i zawierający kilka zwrotów tras, więc niezbędne by nie powiedzieć konieczne jest przysłanie na ten odcinek osoby, która podejmie się nowego oznakowania i poprawy tego, które już prosi o wymianę lub uzupełnienie.

Jak już zdążyliśmy wspomnieć, odcinek ten jest naprawdę piękny – po drodze czekają na pielgrzymów tzw. czasowstrzymywacze. Z początku można było sięgnąć po bób a następnie, przepyszne wiśnie, poziomki, maliny i jagody.
Przy przegińskiej świątyni doszedł jeszcze czasoumilacz, w postaci świeżego, przepysznego, kruchego ciasta z jagodami i porzeczkami, które dostarczyła ósma uczestniczka dzisiejszego przejścia, która właśnie od tego miejsca postanowiła do nas dołączyć i towarzyszyć do końca pielgrzymki.
Samo słowo DZIĘKUJEMY nie odda naszej wdzięczności.

Sanktuarium Najświętszego Zbawiciela w Przegini.
„W kościele znajduje się pięć ołtarzy: ołtarz główny z Panem Jezusem Ukrzyżowanym, z cudownym obrazem Pana Jezusem Miłosiernego i relikwiami św. Siostry Faustyny Kowalskiej, Apostołki Miłosierdzia, św. Jana Nepomucena, Matki Bożej Różańcowej i św. Franciszka. Według legendy historia cudownego obrazu Pana Jezusa Miłosiernego zaczyna się w XVII w. , gdy rycerz z Sieniczna w walkach z kozactwem na kresach uratował z płonącego kościoła obraz Zbawiciela. Opasany tym obrazem wrócił cało z tej wyprawy wojennej i w dowód wdzięczności umieścił w kaplicy w Sienicznie. Sława tego obrazu skłoniła bpa krakowskiego do przeniesienia go do kościoła w Przegini. Jego wymiar 131 x 80 cm. Obraz namalowany jest na płótnie, na które nałożona jest metalowa szata srebrna i metalowa korona cierniowa, złota. Obraz jest umieszczony za zasłoną, na której jest namalowany obraz św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus…” [www.jerzmanowice-przeginia.pl]

Pierwszy, drewniany kościół pod wezwaniem św. Mikołaja powstał w latach 1325-1327, więc jest to kolejna parafia, która jest w trakcie świętowania swojego pięknego jubileuszu.

Najlepsze życzenia z okazji 700 lat składamy parafianom ale i księdzu proboszczowi, który sprawił dzisiaj pielgrzymom ogromną radość. Zaczęło się zwyczajnie, od wizyty w parafialnej kancelarii i tradycyjnym wbiciu pieczątek do pielgrzymich paszportów. Następnie, nawiedziliśmy wspólnie z kapłanem wnętrze Sanktuarium, zjedliśmy wspólnie wspomniane ciacho, porozmawialiśmy o problemach parafii, by na pożegnanie, otrzymać kolejne dzisiaj błogosławieństwo, na następny, dzisiejszy, caminowy fragment Drogi w kierunku Zawady, Osieka i docelowo – Olkusza.

Gdybyśmy mogli w dwóch słowach określić dzisiejszy pobyt w Przeginii, powiedzieli byśmy, że była to „kumulacja radości”.

Z każdym kilometrem ubywało na nas odzieży, dosłownie. Kurtek przeciwdeszczowych (na nasze szczęście) pozbyliśmy się już przed wyjazdem z Olkusza. Przed dojściem do Osieka, wydawać by się mogło, że słońce przypomniało sobie o istniejącej porze roku i świeciło z jeszcze większym uśmiechem, niż nasze.
Było przepięknie.

Kościół NMP Królowej Świata każdy z nas miał okazję nawiedzić w czasie styczniowej wędrówki między kościołami jubileuszowymi, więc dzisiaj wykorzystaliśmy przykościelny teren zielony z ławeczkami, na dłuższą przerwę posiłkowo-wypoczynkową.

A skoro wisienki dały się pięknie sfotografować jednej z uczestniczek, dzielimy się również z Wami tym, bajecznie wiśniowym duecie (zdaje się, że i one się do nas dzisiaj uśmiechały).

foto : Monika

Dokładnie o godzinie 15-tej siedzieliśmy już przed olkuską cukiernią i jak małe dzieci rozkoszowaliśmy się wybornymi, owocowymi lodami. Do bazyliki i stojącej obok kaplicy im. Jana Kantego poszliśmy podziękować za wszystko, co nas dzisiaj spotkało i zostawić intencje z którymi dzisiaj pielgrzymowaliśmy.

I jeszcze jeden pogodowy wątek.
Gdy my siedzieliśmy już w bucie powrotnym do Katowic, Matka Natura postanowiła jednak odkręcić wszystkie możliwe krany z deszczówką i wylać na ziemię. Oberwanie chmury to delikatne określenie tego ulewnego szaleństwa, które obserwowaliśmy zza szyb pojazdu. Kierowcy należą się wielkie słowa uznania za trudną w tych warunkach ale bezpieczną jazdę z pasażerami.

Życzymy Wam takich dni.
Pełnych radości, uśmiechu, pięknego towarzystwa i mnóstwa przeróżnych emocji – każdy miał na pewno swoje, które zapamięta na długi czas.

BUEN CAMINO !

Dodaj komentarz