2025.12.06__TOSZEK-PŁUŻNICA WIELKA-TOSZEK__5km

Gdzie do tej pory byliśmy na początku grudnia, że w pięknym TOSZKU jesteśmy w grudniu po raz… drugi?
Sprawdziliśmy to i wyszło nam, że po roku 2022 (pierwsza edycja „Mikołajek”) :
– w 2023 roku razem z Przyjaciółmi nawiedzaliśmy kościół św. Barbary w Ożarowicach;
– w 2024 roku natomiast, mieliśmy zaszczyt i przyjemność wziąć udział w Sympozjum „Parafia na szlaku” w jakubowym Sączowie.

Aby tegoroczne [czwarte więc w kolejności] MIKOŁAJKI w Toszku (bo o tym wydarzeniu będzie dzisiejszy wpis) nie umknęły naszej uwadze i nie wyparowały z naszych myśli, gdy tylko podana została data – wpisaliśmy ją do naszego, pielgrzymkowo-wędrowniczego kalendarza na pulpicie laptopa.
I tym to sposobem właśnie, stanęliśmy po raz kolejny w tym roku przed toszkowym kościołem św. Katarzyny Aleksandryjskiej.

W świątyni spotkali się pielgrzymi i sympatycy Dróg Jakubowych i Górnośląskiego Klubu Przyjaciół Camino, by podziękować za mijający rok i aby złożyć Patronce świątyni swoje prośby związane z nowym rokiem. Do chóru świętych dołączyli także św. Mikołaj i św. Jakub Apostoł.

Będąc w toszkowej świątyni, znajdźcie przepiękny obraz …
Obraz Matki Boskiej Toszeckiej bo tak jest zwany umieszczony jest w XVII-wiecznym ołtarzu w bocznej nawie kościoła św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Toszku. Historia wizerunku jest niezwykła. Znawcy uważają, że jest on wzorowany na obrazie Łukasza Cranacha Starszego, uznanego malarza niemieckiego z okresu reformacji. Oryginał, pierwotnie przeznaczony dla kościoła w Dreźnie, powstał po 1537 r., dziś znajduje się w katedrze św. Jakuba w Innsbrucku. Obraz ten od początku zasłynął cudami, jednak dopiero po niemal stu latach rozwinął się jego niezwykły kult. W 1622 roku dziekan katedry w Passau, ks. Marquard Freiherr von Schwendi, urzeczony tym dziełem, polecił sporządzić jego kopię. Sława obrazu bardzo szybko rozeszła się po Europie, przyćmiewając blask dzieła pierwotnego. Do Matki Boskiej Wspomożenia Wiernych, nazywanej Matką Boską Passawską lub po prostu Maria Hilf, pielgrzymowali licznie wierni z nadzieją na orędownictwo i pomoc. Niewątpliwie gorliwym czcicielem tego obrazu był biskup Passau Leopold Wilhelm Habsburg, bo kiedy został biskupem diecezji wrocławskiej, naśladownictwo płótna Cranacha zostało spopularyzowane w wielu kościołach na Śląsku, w Czechach, Austrii czy Niemczech. Co ciekawsze, wszystkie kopie natychmiast zostały otoczone kultem jako słynące nadzwyczajnymi łaskami i do dziś czczone są tam w wielu miejscowościach. Przypuszczalnie wizerunek zwany Matką Boską Toszecką trafił właśnie do kościoła w Toszku w tym okresie, stając się przez wieki obiektem pobożnych pielgrzymek.” [kzp.pl]

[zdjęcie ze strony internetowej parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Toszku]

Mikołajkowe wydarzenia w Toszku mają na celu wspólne spotkanie, mikołajkową zabawę, grudniową radość i wędrówkę. Organizatorzy, którym pięknie DZIĘKUJEMY za pracę i poświęcenie swojego prywatnego czasu na przygotowania, wyciągnęli wszystkich uczestników na Królewską Drogę św. Jakuba VIA REGIA, którą udaliśmy się w kierunku Ligoty Toszeckiej.

Około osiemdziesięcio-osobowa grupa wędrowców, przyodziana w większości w mikołajkowe lub elfowe czapki przeszła pierwsze kilometry – jak już wiecie z naszych kilkukrotnych opowieści – dwiema nitkami szlakowymi, znakowanymi żółtymi muszelkami i strzałkami. W lesie na rozwidleniu dróg, skręcając w prawo zostali przy jednym, królewskim szlaku. I tak doszliśmy na skraj lasu, gdzie ku radości pielgrzymom ukazali się „dobrodzieje”, czyli pomocnicy mikołajowi, oferujący dla wędrowców gorącego grzańca wraz ze słodkim poczęstunkiem.

Kilkanaście minut w zwartym towarzystwie, było tez dobrą okazją by się poznać z nowymi osobami, porozmawiać z dawno nie widzianymi i cieszyć się towarzystwem ludzi, którzy kiedyś zapadli na nieuleczalną chorobę „caminozę” i którzy jawnie i z premedytacją starają się „tym czymś” zarazić innych współwędrowców.

W Ligocie Toszeckiej tym razem, przed kościołem św. Anny, odbiliśmy w przeciwnym kierunku do strzałek jakubowych, by udać się przez pola i jesienne błota do miejscowości PŁUŻNICA WIELKA, gdzie organizatorzy zaplanowali gorący poczęstunek i kolejną, dłuższą przerwę związaną ze zwiedzaniem miejscowej Izby Tradycji i miejscowego kościoła pw. św. Stanisława Biskupa i Nawiedzenia NMP.

„Miejscowość poświadczona w dokumencie biskupa wrocławskiego Jana Romki z 13 X 1299 r., dziesięciny dla klasztoru cystersów w Jemielnicy – 16 II 1302 r., w rejestrze dziesięcin Galharda de Carceribus z 1335 r. jest wymieniona parafia w archiprezbiteracie toszeckim, także w 1376 r. oraz w rejestrze świętopietrza z 1447 r. Obecny kościół zbudowany zapewne w XVI w., wieża XVIII/XIX w miejsce poprzedniej, drewnianej, wolnostojącej. W 1914-18 dobudowano zakrystię.
W Płużnicy urodził się w 1824 r. Leopold Moczygemba, franciszkanin, przybyły w 1854 r. z grupą mieszkańców z Płużnicy do Teksasu, gdzie założył osadę Panna Maria i wybudował pierwszy w USA kościół polski.” [diecezja.opole]

Z opowieści miejscowej parafianki, którą mieliśmy przyjemność spotkać na przykościelnym cmentarzu dowiedzieliśmy się o proboszczach tej parafii i o miejscowych, ważnych dla historii miejsca. Między innymi właśnie o wspomnianym franciszkaninie, dzięki któremu, co roku do Płużnicy Wielkiej przyjeżdża grupa polonii amerykańskiej z Teksasu, by odwiedzać miejscowość związaną z założycielem Ich teksańskiego kościoła.

W Izbie pamięci, którą dzisiaj zwiedziliśmy, znaleźliśmy obraz Matki Bożej i wspomnianego, teksańskiego kościoła. Piękna to historia łącząca wielką Amerykę z Płużnicą, także Wielką.

Do toszeckiego Zamku doszliśmy radości i dotlenieni, bo każdy docenił dzisiejszą, grudniową aurę, która sama o sobie opowiadała, pokazując nam zdecydowaną późną jesień i jej uroki. W zamkowej, ogromnej sali, śpiewów i radości nie było końca. Dzieci kilkakrotnie wywoływały patrona dzisiejszego dnia i za którym razem okazało się, że się doczekały. Wszystkich uczestników odwiedził św. Mikołaj, który każdemu dziecku wręczył prezent i z każdym chętnym pielgrzymem, robił sobie pamiątkowe zdjęcia.

Chyba Wszyscy przez dłuższą chwilę mogliśmy się poczuć jak dzieci.
Dodatkowo, Organizatorzy Czwartych, toszeckich Mikołajek wpadli na piękny i ciekawy pomysł by nikt bez prezentu z Zamku nie wyszedł. Rano każdy uczestnik wyprawy złożył swój prezent do wspólnego worka z którego przed wieczorem zostały one rozdane.

Ściskamy serdecznie Przyjaciół z Toszka i radość świąteczna jest w nas, dzięki dzisiejszemu spotkaniu, dzięki wspólnym rozmowom i wyjątkowemu CAMINO. Czy będziemy to znowu za rok – jeszcze dziś nie wiemy, ale na długo ta dzisiejsza wyprawa zostanie w naszej pamięci.

DZIĘKUJEMY także opolsko-gliwickim Przyjaciołom jakubowym za transport w obie strony i za przepyszny, jabłkowy prezent pod choinkę.
Na półmisku świątecznym znalazły się te najpiękniejsze …

BUEN CAMINO !

Dodaj komentarz