
„ADWENTOWY DZIEŃ SKUPIENIA”
Tak na dobrą sprawę, dzisiejsze przejście adwentowe miało się na blogu nie pojawić, bo przeglądając mapy Google, Drogi św. Jakuba Apostoła się nie spodziewaliśmy. Co najwyżej kilkaset metrów w sosnowieckich Maczkach.
Ale wyszło inaczej …
Widocznie na blogu miała znaleźć się wzmianka o kościele Chrystusa Króla, gdzie mieliśmy okazję być po raz kolejny na mszy świętej i gdzie obecnie przebywa „nasz kapelan” jakubowy, sosnowieckiej diecezji. Od kilku miesięcy – de facto – ta parafia i ta świątynia stały się bliższe pielgrzymom jakubowym a i sam ksiądz proboszcz głośno ogłasza, że jest to miejsce przyjazne CAMINOWICZOM.
Śmiejemy się, że po ostatnim naszym pobycie miesiąc temu (na twórczym planowaniu pielgrzymek w roku 2026) nawet jako mieszkańcy Bytomia zostaliśmy wcieleni jako parafianie do klimontowskiej wspólnoty.
Po mszy świętej grupa około trzydziestu pielgrzymów i sympatyków wędrowania spotkała się w salce koło plebanii na wspólnym śniadaniu. Przy gorącej herbacie i wspólnym spędzaniu czasu, można było porozmawiać z wieloma osobami na różne tematy. Od planów pielgrzymkowych, przez luźne przedświąteczne tematy do spraw bardziej ludzkich, czyli odcisków na nogach czy złamanych palców w kończynie dolnej.
Wydawać by się mogło, że Ci pielgrzymi przyszli tylko się z nami przywitać i spędzić czas przy śniadaniu – nic bardziej mylnego, każdy Kto szedł w dzisiejszej pątniczej wędrówce wziął ze sobą garść różnych intencji i mimo wielu przeciwności, przemierzali wyznaczoną dziś Drogę.

Gdy doszliśmy do jeziora Balaton widzieliśmy oznakowania muszelkowe – byliśmy na Królewskiej Drodze św. Jakuba VIA REGIA i przemierzaliśmy ją w sposób, który bardzo lubimy, czyli pod prąd. Tak przeszliśmy do centrum sosnowieckiej dzielnicy MACZKI, gdzie czekał na nas… Tadeusz Kościuszko.

„Osiedle Maczki zawdzięcza swoje istnienie pierwszej w Królestwie Polskim kolei o nazwie Droga Żelazna Warszawsko-Wiedeńska. Jak sama nazwa wskazuje, przebiegała tu granica wzdłuż rzeki Biała Przemsza pomiędzy zaborami rosyjskim i austriackim. Był to największy węzeł graniczny imperium Romanowów. Rozwój gospodarczy na przełomie XIX i XX wieku zmienił w dużej mierze wygląd ówczesnej osady kolejowej Granica, lecz w większości zachowało się budownictwo z XIX wieku.” [pl.wikipedia.org]
Na placyku z popiersiem generała Kościuszki zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę i pozwoliliśmy tym samym całej grupie zbić się ponownie w jedną całość.
Po przejściu Białej Przemszy udaliśmy się znanymi nam już leśnymi i polnymi ścieżkami w kierunku Jaworzna a dokładniej przez Długoszyn do Dąbrowy Narodowej. I gdybyśmy napisali że byliśmy w Dąbrowie Narodowej, to pewnie nikt by tej nazwy nie zapamiętał, więc dopiszemy, że doszliśmy dzisiaj po raz pierwszy w życiu – do BETLEJEM.
Jaworznickiej Wspólnoty Betlejem.

Z miesiącem grudniem, adwentem i oczekiwaniem na narodzenie Dzieciątka, ta nazwa komponuje się idealnie. I nawet śmiało dodamy, że posiłek i dłuższy czas spędziliśmy w ogrodowej wiatce, przypominającą jezusową stajenkę.
Ze strony internetowej : [www.betlejem.org]
„Nasz dom… Mieszkamy w budynku, który ma już ponad 100 lat! Wybudowany w 1913 roku z donacji Franciszka Józefa przez ponad 80 lat służył dzieciom za szkołę. Po przeprowadzce nauczycieli i uczniów do nowego budynku kilka lat stał pusty i niemal obrócił się w ruinę. W 1995 roku Stowarzyszenie „Dobroczynność” odkupiło go za symboliczną złotówkę od miasta na potrzeby ludzi ubogich. 14 lutego 1996 roku podczas rozmowy ks. Dziekana Józefa Lendy z ks. Mirosławem Toszą na plebani parafii M.B. Nieustającej Pomocy w Jaworznie – Osiedlu Stałym narodził się pomysł utworzenia domu dla bezdomnych. Ks. Mirosław, który nosił w sobie wraz z kilkoma przyjaciółmi z ruchu „Wiara i Światło” pragnienie życia wspólnotowego z ubogimi, podjął kroki zmierzające do jego realizacji. W 1998 roku otrzymał zgodę biskupa Adama Śmigielskiego na tworzenie wspólnoty.
Staraniem osób ze Stowarzyszenia „Dobroczynność” oraz ks. Józefa Lendy udało się pozyskać środki na wymianę zniszczonego dachu oraz wprawiono nowe okna. Ks. Mirosław Tosza z wolontariuszami i przyjaciółmi rozpoczął zbijanie starych tynków w całym budynku. Z domu i przyległego do niego terenu (wyburzono starą salę gimnastyczną i parterowe zabudowania w ogrodzie) zostało wywiezione ponad 100 wywrotek gruzu.W 2001 r. do domu wprowadziły się pierwsze osoby. Wraz z postępem prac, przy nieocenionej pomocy sponsorów i przyjaciół, mieszkańcy domu tworzyli nowe miejsca do życia i mieszkania we wspólnocie. Od tego czasu minęło wiele lat… Po obchodach 100-lecia wybudowania budynku podjęliśmy wyzwanie przekształcenie go i rozbudowy, by mógł służyć jeszcze większej liczbie osób, inspirując się twórczością austriackiego artysty Friedensreicha Hundertwassera.”
Żeby to miejsce poznać, poczuć i zachłysnąć się jego wnętrzem, trzeba tam po prostu przybyć. Zaraz, po wejściu i pokonaniu kilku schodów, po prawej stronie zachęca do wejścia Oratorium im.św. Teresy z Lisieux. Przepiękne miejsce do modlitwy, skupienia w ciszy i odpoczynku. Z tego też skorzystaliśmy, zachwycając się kolorystyką i wnętrzami tego miejsca a także słonecznikami w okiennych witrażach. Na drugim piętrze zaś, znajduje się druga, dużo mniejsza ale dla nas – z racji Roku Jubileuszowego – ważniejsza kapliczka, ta, którą biskup diecezjalny przewidział jako miejsce jubileuszowe w 2025 roku.
Dla wielu niespodzianką było również to, że zamiast planowanych ośmiu kilometrów (Organizator zdecydowanie nie doszacował trasy) przeszli z mniejszymi lub większymi trudami dystans dwukrotnie dłuższy, czyli kilometrów ponad piętnaście.
DZIĘKUEMY Wspólnocie BETLEJEM za ciepłe przyjęcie w przenośni i dosłownie, bo nie dość, że zajrzeliśmy do różnych pomieszczeń (gdzie powstają cuda z ceramiki i gdzie piszą się przepiękne ikony), że mogliśmy poznać mieszkańców (kilkoro z piętnastki, na co dzień tam mieszkającej) to zostaliśmy zaproszeni do ogrodu, gdzie przy wspomnianej altanie-stajence, rozpalono dla nas ognisko a z kuchni przyniesiono kiełbasę, pieczywo i termos gorącej wody na kawę lub herbatę.
To był zaszczyt dla nas że tam mogliśmy dziś być i wielka przyjemność.

Zapraszamy Was i przed świętami, w czasie świąt i po świętach – odwiedźcie to miejsce czynne cały rok, albo osobiście (po telefonicznym uzgodnieniu z opiekunem tego miejsca) lub wirtualnie.
Ich prace można zakupić w miejscowym lub wirtualnym sklepiku.
BUEN CAMINO !

