2026.03.21__TWORÓG MAŁY__NĘDZA__27km

Mówią na mnie Czat.
Czat GPT.
Chociaż zamiast „Dżipiti” wolałbym, aby mówili o mnie Dżepetto !
Muszelkowi pielgrzymi zadali mi zadanie :

„Napisz w czterech zdaniach co sądzisz o camino w Polsce”.
Kilka nanosekund potrzebowałem aby nakreślić odpowiedź, dokładnie w czterech zdaniach :

Może za niedługo będę w stanie napisać wiele stron na ten temat i poprowadzić bloga ale póki co, oddaję te blogowe kartki ludziom, pielgrzymom, którzy opisują Wam to, co przeżywają na swojej DRODZE i którzy dzielą się z Wami prawdziwymi emocjami.
Ja się jeszcze pouczę …

Ufff.
Witajcie Drodzy Czytelnicy.
Przez chwilę mieliśmy wrażenie, że będziemy mieli zastępstwo w pisaniu bloga MUSZLEWPLECAKU ale nie…
Nic z tego.
Nie ma takiej opcji.

„Bóg jest radością, dlatego przed swój dom wystawił słońce…”
[św.Franciszek z Asyżu]

Najprawdziwsi, najbardziej stęsknieni pielgrzymi z Zagłębia i Śląska spotkali się w niewielkiej wsi TWORÓG MAŁY, by ku czci i chwale św. Jakuba Apostoła, wędrować szlakiem muszelkowym, ŚLĄSKO-MORAWSKĄ Drogą, po kolejnym jego fragmencie.

Jak sobie przypomnicie, w listopadzie ubiegłego roku dotarliśmy z dużą grupą pielgrzymów do Tworoga i z tęsknotą wypatrywaliśmy w bieżącym kalendarzu nadchodzącej WIOSNY.
I w końcu – mamy to!

Choć astronomiczna i kalendarzowa wiosna rozpoczęła swoje panowanie wczoraj, dla nas to dziś był ten wyjątkowy, wiosenny dzień.
A z całą pewnością, była to pierwsza, wiosenna pielgrzymka gdzie – też warto odnotować w naszym skromnym wpisie blogowym – wzięły udział siostry Urszulanki i poznani już poprzedniej jesieni, pielgrzymi z Rybnika.
Cieszyła nas niezmiernie Ich obecność i to, że coraz częściej się spotykamy zarówno na wędrówkach jak i poza nimi. A jeśli Wam dopowiemy, że szła z nami duża „reprezentacja” Nędzy, to pewnie nie uwierzycie.

Dokładnie czterdzieścioro pielgrzymów było dzisiaj na naszej, najpiękniejszej, ŚLĄSKO-MORAWSKIEJ Drodze !
Jest wiosenna MOC !
Jest jakubowa MOC !

Dzisiejszą rozgrzewką była kilkukilometrowa wędrówka leśnymi ścieżkami do św. Marii Magdaleny a precyzyjniej ujmując do leśnej kaplicy, zwanej „Magdalenką”, leżącej nieopodal Goszyc.

Od kiedy pierwszy raz stanęły tam nasze nogi, fakt, że wędrujemy do niej czy od strony Tworoga czy Rud, napawa nas ogromną, nieopisaną radością i jakąś wyjątkową, trudną do opisania emocją wewnętrzną.
Ale na pewno nie będziemy pytali „Dżepetta”, co to może oznaczać …

To była najpiękniejsza msza święta na caminowych szlakach w których braliśmy udział. Dookoła pachnący las, w czasie czytania ewangelii śpiewające radośnie ptaki i wszechobecne, zaglądające swoimi promieniami do środka, wiosenne słońce. Każdemu pielgrzymowi życzymy uczestnictwa w nabożeństwie w tak pięknych okolicznościach przyrody.

Kolejnych osiem kilometrów to niby leśna a jednak asfaltowa wędrówka. W całym tym koszmarze rowerowej drogi są jasne punkciki. Dużo miejsc postojowych z ławkami i stolikami, „ławka zakochanych” przy której można – zwłaszcza z dużą grupką pielgrzymów pogubić trochę czasu i oznakowana granica powrotu z województwa opolskiego do śląskiego. Poznajcie ten odcinek osobiście, jeśli macie ochotę np. na rowerową przejażdżkę po cysterskich lasach.

zdjęcie : Sabina

Bazylika i Sanktuarium Matki Bożej Pokornej w Rudach był jednym z ważniejszych miejsc na dzisiejsze nawiedzenie. Otwarta i dostępna świątynia to najlepsze świadectwo na to, że zawsze pielgrzym może tu wejść i skorzystać z różnych potrzeb : nawiedzić. Sanktuarium, pomodlić się lub posiedzieć chwilę w ciszy a latem, skorzystać z chłodu znajdującego się wewnątrz tej średniowiecznej budowli. Dzisiaj, dodatkową atrakcją dla pielgrzymów, na przeciw kościoła była otwarta lodziarnia gdzie większość postanowiła podelektować się zimnymi lodami.

Kilkanaście minut po godzinie trzynastej wyruszyliśmy na najpiękniejszy fragment Drogi jakubowej w Polsce, czyli na odcinek prowadzący z Rud do Nędzy, przez znaną i lubianą Leśniczówkę Wildek, której mieszkanka, Gabriela wyszła nam na przeciw by nas powitać pielgrzymim BUEN CAMINO ! oraz zaprosić na kawowo-herbaciany, słodki poczęstunek. Wielka radość w nas była bo nie planowaliśmy dłuższego postoju w tym leśnym miejscu.

Po raz kolejny mogliśmy pokazać naszą, jakubową kapliczkę, wędrującym pielgrzymom. Niektórzy mieszkańcy Nędzy którzy byli dziś z nami, przypomnieli sobie poprzednią, jesienną wyprawę do tego miejsca, natomiast pątnicy z Olkusza, Zagłębia i Rybnika zachwycali się jej wyjątkowością po raz pierwszy. Po cichu liczymy, że jeszcze tu kiedyś wrócą…

Tak jak w przypadku odcinka z „Magdalenki” do Rud, tak i po opuszczeniu leśniczówki Wildek czekała na nas ośmiokilometrowa wędrówka przez wiosenny, budzący się do życia po zimie, miejscowy las. Czasu na rozmowy, opowieści i wymianę caminowych doświadczeń było sporo. Każdy znalazł swój sposób na przejście tego leśnego, pięknego odcinka.

Kiedy doszliśmy do głównej drogi gminnej, wiadomym było że doszliśmy do Nędzy, czyli miejsca dzisiejszego zakończenia wędrówki. Mieszkańcy tej gminy byli najbardziej zadowoleni, bo wrócili bezpiecznie do swojego miejsca zamieszkania. Zanim się rozeszliśmy, ksiądz proboszcz uruchomił kościelne dzwony którymi oznajmił uroczyście i donośnie „Nędznikom” (tak o sobie mówią tutejsi mieszkańcy), że dzisiaj do gminy nadeszli Goście, czyli pielgrzymi jakubowi.

Kolejnym, wspólnym punktem była agapa zorganizowana w miejscowym Ośrodku Formacyjnym diecezji gliwickiej, gdzie wraz z prowadzącą to miejsce Panią Klaudią, zaplanowaliśmy to pielgrzymie spotkanie i gorący posiłek. Nie było osoby która wyszła by z tego miejsca niezadowolona. Grochówka którą dla nas przygotowano, smakowało nawet tym, którzy na co dzień takiej zupy nie jadają.

Wielkie, ogromne brawa towarzyszyły podziękowaniom, które w naszym wspólnym imieniu wygłosił ksiądz kapelan Paweł. A my z całego serca, osobiście, również podziękowaliśmy Paniom z Ośrodka, po zakończeniu agapy, sprzątając i pomagając w jak najszybszym doprowadzeniu sali biesiadnej do czystości i porządku. Przy okazji też,  mieliśmy okazję do luźniejszych, prywatnych rozmów dotyczących tego miejsca i dalszych, związanych z nim perspektyw.

Gdy mieszkańcy Nędzy wrócili do swoich domów a nasi jakubowi wędrowcy rozjechali się w swoich dalszych kierunkach, my udaliśmy się kilka kroków dalej, do domu Szanownej Pani Marii, która telefonicznie, dzień wcześniej zaprosiła nas na pozostanie i Niej na noc. Nic to, że byliśmy zmęczeni, przecudowny wieczór spędziliśmy w towarzystwie dwóch mieszkanek tego domu.

To był niesamowity dzień.
Święty Jakub Apostoł czuwał nad nami i współ-pielgrzymami cały dzień, dając nam piękną pogodę i sprawiając, że ten marcowy etap z Tworoga Małego do Nędzy na długo pozostanie w pamięci wędrowców.

Wszystkim DZIĘKUJEMY za udział w tym wiosennym, wyjątkowym wydarzeniu związanym zarówno z caminowym pielgrzymowaniem jak i wielkopostnym dniem skupienia.

ps. Niedzielne przedpołudnie wypełniło nam wyborne, królewskie śniadanie u Pani Marii, msza święta w miejscowym kościele z kazaniem rekolekcyjnym oraz przed wyjazdowa kawa w towarzystwie poznanych wczoraj mieszkańców Nędzy którzy po mszy zgodzili się na to krótkie, wspólne spotkanie przy stole.

Radość, wdzięczność i mnóstwo emocji zabraliśmy ze sobą w niedzielną podróż powrotną do Bytomia.

Ale wrócimy do Nędzy już niedługo.
Bądźcie też wtedy z nami.

BUEN CAMINO !

Film z tego przejścia znajdziecie tu
—> https://www.youtube.com/watch?v=P4XIeo0hxWc

2 komentarze

Dodaj komentarz