
„GPS się gubi, Ty się odnajdziesz”
Takim krótkim, ciekawym hasłem, kapelan Dróg św. Jakuba diecezji sosnowieckiej i prowadzący internetowy podcast „TU i TERAZ”, ksiądz Paweł, zapraszał swoich sympatyków na pielgrzymowanie ostatnim odcinkiem ŚLĄSKO-MORAWSKIEJ DROGI ŚW. JAKUBA.
Ostatnim, polskim odcinkiem, bo jak możemy Wam podpowiedzieć, tak naprawdę to dopiero początek, stukilometrowy wstęp do pielgrzymowania przez Czechy i Austrię do hiszpańskiego Santiago de Compostela.
Ale przecież zawsze trzeba od czegoś zacząć, dlatego zachęcamy i namawiamy niezmiennie :
„WYJDŹ Z DOMU”, znajdź muszelki jakubowe i wyrusz w DROGĘ.
Drogę, która każdego dnia będzie inna, codziennie będzie zachwycała i z każdym kilometrem będzie pokazywała swoje piękne strony.
A jeżeli dane Wam będzie udać się „naszym”, śląsko-morawskim jakubowym szlakiem, to nie martwcie się niczym tylko zapamiętajcie hasło z którym dzisiaj wyszliśmy z Bojanowa. Prawdę powiedziawszy, Drodzy Czytelnicy, na tej Drodze GPS Wam nie będzie potrzebny a czy znajdziecie COŚ ciekawego czy odnajdziecie nowego SIEBIE – to już pozostawcie pielgrzymiemu Patronowi z Composteli.
„Bojanowski, murowany kościół pw. Chrystusa Króla, został budowany w latach 1925-1929, czyli niebawem, będzie się w nim świętowało pięknie stulecie ukończenia jego budowy.
Świątynia reprezentuje styl bazylikowy. W prezbiterium znajdują się mozaiki w stylu bizantyjskim, wykonane przez artystów z Kolonii, przedstawiające Chrystusa Króla i dwunastu apostołów.
Konsekracja miała miejsce dokładnie 28 października 1928 roku” [nowinyraciborskie.pl]

W dość krótkim czasie, cała około czterdziestoosobwa grupa pielgrzymów dotarła do miejscowości KRZANOWICE, gdzie znajdują się dwa kościoły. Pierwszy z nich – pod wezwaniem św. Mikołaja – niestety niedostępny, zamknięty i mogliśmy co najwyżej zrobić tam sobie krótki postój. Jest to kościół filialny, wotywny.
Krótkie wyjaśnienie …
Rozmawialiśmy telefonicznie z księdzem proboszczem parafii św. Wacława, której ten kościół podlega i nasz – nazwijmy to – pech, polegał na tym, że dokładnie dzisiaj – w drugą sobotę maja, parafianie z Krzanowic wyruszyli na ŚLUBOWANĄ, pieszą PIELGRZYMKĘ do Matki Bożej Raciborskiej.
Razem z parafianami poszli oczywiście i miejscowi kapłani a ksiądz proboszcz, w tym czasie udzielał ślubu w sąsiedniej parafii w Pietraszynie.
Ale…
kawałek drogi dalej, za miejscowym rynkiem, przepiękny kościół św. Wacława był otwarty i dostępny dla pielgrzymów. Czekał na nas, wraz z emerytowanym księdzem Wilhelmem (pełnił funkcję proboszcza w latach 1980-2014).
Dzisiaj, ponownie pełnił On rolę „gospodarza” krzanowickiej świątyni.
„Kościół w swej historii kilkakrotnie ulegał pożarom oraz był przebudowywany w latach 1604, 1696, 1784, 1843. Po pożarze w roku 1913 wybudowano nowy i większy kościół w stylu neobarokowym (stary kościół był w stylu neogotyckim). Projektantem obecnego kościoła był Józef Seyfried z Krawarza, a budowniczym ks. Augustyn Quittel ówczesny proboszcz Krzanowic. Budowa świątyni trwała półtora roku od maja 1914 do końca 1915. Polichromie wykonali artyści z Monachium – prof. Hans Martin przy udziale Paula Hofmanna i Franza Zacha. 13 listopada 1915 roku ks. bp. Sufragan ołomuniecki Karol Wismar dokonał jego konsekracji. Kościół jest potężny: 48 m długości, nawa główna 27 m szerokości ( z kaplicami 35 m), sklepienie na wysokości 17 m, wysokość kopuły sięga 20 m, wieża 56 m wysokości. Jest to czwarty co do wielkości (kubatury) kościół w Diecezji Opolskiej.” – możemy przeczytać na internetowej stronie parafii [krzanowice.wiara.org.pl]

Figurka świętego Jakuba z Nędzy – od Szanownej Pani Marii – ponownie pielgrzymowała z nami po jakubowej Drodze.
Historia parafii krzanowickiej jest równie piękna i długa :
„Powstała w 1302. Należała pierwotnie do diecezji ołomunieckiej. Po wojnach śląskich znalazła się w granicach Prus i na terenie tzw. dystryktu kietrzańskiego (dekanat Hlučín).
W 1863 obejmowała również Borucin, Chuchelną, Strahovice i Samborowice, liczyła 4628 katolików i 8 niekatolików, morawskojęzycznych (zobacz Morawcy), ponadto 14 żydów. Na początku XX wieku usamodzielniła się parafia w Borucinie, w 1918 w Samborowicach. Po aneksji ziemi hulczyńskiej przez Czechosłowację utworzono samodzielne parafie w Strahovicach i Chuchelnej. Od końca II wojny światowej w granicach Polski. W 1972 powstała diecezja opolska, co zakończyło okres formalnej przynależności do archidiecezji ołomunieckiej.” [pl.wikipedia.org]
Opowieść proboszcza mogła by nie mieć końca – wszyscy słuchaliśmy księdza dziekana z otwartymi oczami i uszami. Opowieści o kościele rozpoczęły się od blachy miedzianej na dachu a skończyły na pięknych kościelnych malowidłach. I dzięki tym opowieściom postanowiliśmy poszukać wśród apostołów, tego naszego, compostelańskiego Patrona.
Ultreia ! Był.

Do końca polskiego odcinka śląsko-morawskiej Drogi św. Jakuba pozostał jeszcze jeden, niedługi, asfaltowy fragment. Po kilkunastu minutach więc, doszliśmy do granicy między Polską i Czechami.
DUMA i RADOŚĆ była we Wszystkich uczestnikach dzisiejszego pielgrzymowania a zwłaszcza Tych, którzy przeszli wszystkie SZEŚĆ pątniczych etapów.
Krótki odcinek do granicy polsko-czeskiej sprawił, że postanowiliśmy ten odcinek podwoić i z granicy, tą samą drogą wróciliśmy do Bojanowa.
Żal było wracać.
WDZIĘCZNOŚĆ, to zdecydowanie ważne dzisiaj słowo.
Księdzu Janowi z Bojanowa, za uczestnictwo z nami w nabożeństwie porannej mszy świętej i za ciepłe słowa do pielgrzymów.
Księdzu Wilhelmowi za mądre i z wielkim trudem wypowiadane słowa o historii kościoła i parafii w Krzanowicach – za poświęcony czas i za radość, którą dał nam Wszystkim.
Każdemu uczestnikowi dzisiejszej pielgrzymki za trud wędrowania i naszemu Patronowi, za opiekę nad każdym z nas.
BUEN CAMINO !

