Trzeci etap CHEŁMIŃSKIEJ DROGI ŚW.JAKUBA śmiało moglibyśmy określić trzema słowami : natura, sacrum i gościnność.
Określenia te (w tym komplecie słów) nijak nie komponują się z wcześniejszymi etapami, dlatego też chodźcie z nami na to sobotnie CAMINO, by poznać ich właściwości.
N A T U R A
Jak wczoraj wspomnieliśmy, piękna natury dane nam było zakosztować ale tylko i wyłącznie na polach i w wiejskich, przydomowych ogrodach. Dzisiaj, kilkanaście minut od wyjścia z dworca kolejowego w Unisławiu, otrzymaliśmy możliwość wędrowania przez Las Raciniewski.
Nie trzeba tu dodawać wielu słów.
Zielono i pięknie, pachnąco i bardzo muzykalnie a ponad to, gdy było trzeba to i bardzo wyciszone rejony się znalazły. Gdyby nie fakt, że wędrowaliśmy do wybranego dzisiaj celu, to moglibyśmy zanurzyć się w niego na wiele godzin. Najbardziej zachwycały leśne konwalie.
W drugiej części wędrówki było całe piękno wiejskich pól z równie pięknymi jak wczoraj, połaciami majowego rzepaku.

S A C R U M
Zaraz po wejściu do wspomnianego lasu, natknęliśmy się w miejsce przygotowane na historyczne i mszalne uroczystości – zarazem jest to miejsce pamięci po mieszkańcach, którzy zostali zamordowani w czasie II wojny światowej.
Skrawek lasu a w nim „mini amfiteatr” sprawił, że trzeba tam było choć na chwilę się zatrzymać.
Nie uszliśmy zbyt daleko i zawędrowaliśmy w okolice budynku Nadleśnictwa, przed którym stała zbudowana z kamienia przepiękna kaplica. Jak przeczytaliśmy na załączonej tablicy informacyjnym, mieliśmy przyjemność i możliwość być w leśnym Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej.
Las, Droga jakubowa i Sanktuarium – jak myślicie, czy to był przypadek?
Jesteśmy przekonani, że właśnie to miejsce na nas czekało…
„1864-1885 – posadowiono pokaźny obelisk kamienny i drewniany krzyż. Dokładnie w tym miejscu (stojące 3 fragmenty obelisku) – lewa strona kapliczki, strudzonemu podróżnikowi leśnikowi jawiła się Matka Boża. Przybył z Zamojszczyzny do pracy na leśniczego lasów, właściciela majątku Raciniewo, Gzin, Łoktowo (dzisiaj Oktowo), Czarże.
1890 – na kamiennym kopcowym podwyższeniu we wnęce kaplicy posadowiono drewnianą figurę Matki Bożej.
1936 – pobudowano z polnych, połupanych kamieni kapliczkę z metaforycznym przesłaniem i Matkę Bożą, wykonaną z komponentów (cement, glina, dolomit, żywice, inne konglomeraty), odlew pieczołowicie odwzorowany z drewnianej figury, nazwano Matką Bożą Traktową…”

Gdy po wyjściu z lasu dotarliśmy do centrum wsi SIEMOŃ, mieliśmy okazję nawiedzić kościół Podwyższenia Krzyża Świętego, który kwadrans później został zamknięty, przez miejscowych parafian, ozdabiających świątynię na jutrzejsze święto.
Ale ten kwadrans nam w zupełności wystarczył by się pomodlić, obejrzeć kościelne witraże i dostrzec w kącie feretron ze świętym Rochem i świętą Barbarą.
„Do roku 1973 Siemoń należał do parafii w Unisławiu. W tym też roku do pracy duszpasterskiej został skierowany ks.Zygmunt Grybowski. Został mianowany samodzielnym wikariuszem w miejscowości, gdzie była tylko kaplica, na potrzeby której adoptowano salę taneczną. Niestety, dzierżawa tej sali była bardzo kosztowna. W tej sytuacji ks.Zygmunt postanowił utworzyć nową parafię i wybudować kościół. (…) Budowa kościoła trwała w okresie 1980-1982 a świątynię poświęcił 19 września 1982 roku sufragan chełmiński, biskup Zygfryd Kowalski.” [siemon.parafia.net]
Pielgrzymia radość trwała w nas przez cały dzień i nawet zamknięty, wiejski, gotycki kościółek we wsi Bierzgłowo, do którego poszliśmy kilka kilometrów dalej, nie przyczynił się by ona w nas wygasła.

„Kościół w Bierzgłowie powstał po roku 1300 a pierwsze o nim wzmianki pisane pochodzą z roku 1319. Pierwotnie nosił wezwanie św.Wawrzyńca, od około 1670 roku kościół nosi wezwanie Wniebowzięcia NMP. Jest jednym z najstarszych kościołów wiejskich na terenie Ziemi Chełmińskiej.
Obraz Wniebowzięcia NMP (namalowany farbą olejną na płótnie w połowie XIX wieku) przypisywany jest chełmińskiemu malarzowi Antoniemu Piotrowiczowi.”
[pl.wikipedia.org]
G O Ś C I N N O Ś Ć
Gdy popołudniową porą weszliśmy do wsi Bierzgłowo (ulicą św. Antoniego), spotkaliśmy młode małżeństwo z kilkuletnią córeczką, które wracało z sobotniego spaceru i zaprosiło nas do siebie na kawę, ciastko i … odpoczynek.
Chętnie skorzystaliśmy z tego zaproszenia odwdzięczając się opowiadaniem o naszym pielgrzymowaniu i o znajdującej się w pobliżu Ich domu, jakubową Drogą.
DZIĘKUJEMY Im pięknie za gościnę, możliwość odpoczynku i słodkości – nie umieliśmy stamtąd wyjść, tak było miło i przyjemnie.
Nie pozwolili również abyśmy i później pozostali głodni – zaopatrzyli nas na drogę w pieczywo, ser i wędlinę.
CAMINO zachwyca swoją wyjątkowością i gościnnością.
Mamy wielką nadzieję, że za jakiś czas mieszkańcy tej wsi będą umieli rozpoznać pielgrzyma przemierzającego Ich drogami do Santiago de Compostela i również się nimi zaopiekować, tak, jak nami się dzisiaj zaopiekowano.
Tak dotarliśmy do końca naszego dzisiejszej pielgrzymowania do miejscowości Zamek Bierzgłowski, gdzie rzeczywiście znajdują się duże pozostałości po Zamku Krzyżackim z okresu wczesnego średniowiecza (prawdopodobnie II połowa XIII wieku).
„O tym, że warownia krzyżacka funkcjonowała w Bierzgłowie już na przełomie XIII i XIV wieku świadczy zachowana do dzisiaj brama prowadząca do domu konwentualnego. Znajduje się na niej ceramiczny tympanon, który jest uznawany za najstarszy przykład rzeźby architektonicznej w Prusach. Jego powstanie datuje się na ostatnią ćwierć XIII wieku. Dodajmy, że historycy sztuki nie wykluczają, że został on tu wtórnie przeniesiony. Znajdujemy na nim trzy pola w których przedstawiono trzech rycerzy : w środkowym rycerza konnego z tarczą ozdobioną godłem wielkego mistrza, po prawej rycerza klęczącego, który trzyma tarczę i miecz, po lewej stojący – trzyma tarczę i lancę. Być może scena ta przedstawia wielkiego mistrza i dwóch rycerzy. Jest to jednak tylko przypuszczenie, gdyż do dnia dzisiejszego brakuje jednoznacznej interpretacji zarówno sceny, jak i inskrypcji, która została umieszczona na łuku…”
(W.Rozynkowski „Zamek Bierzgłowski”)

Dzięki Diecezjalnemu Centrum Kultury i Fundacji „Nostra Cultura”, które opiekują się tym reliktem historycznym a także miejscowemu księdzu proboszczowi, nocleg mieliśmy zapewniony w samym wnętrzu tego krzyżackiego Zamku w największym, przygotowanym w nim apartamencie.
Emocji sobotniego dnia było mnóstwo i pewnie trudno będzie o razu zasnąć w tak ciekawym miejscu ale trzeba spróbować, bo jutro również zapowiada się ciekawy, caminowo-niedzielny poranek i wędrówka do toruńskiego Sanktuarium św. Jakuba Apostoła.
BUEN CAMINO !

