
„Rozum był wcześniej niż książki.
Kto więc swój rozum wzbogaca doświadczeniem,
ten czerpie z samego źródła mądrości.”
[św. Antoni Padewski]
„Według XX-wiecznej rekognicji ciała Antoniego, urodził się on w 1191 roku, w Lizbonie, w majętnej, ale nie szlacheckiej rodzinie. Na chrzcie otrzymał imię Fernando, a jego rodzicami byli najprawdopodobniej Martin de Bulhões i Maria bądź Teresa. Według legend miał mieć brata: Pedra oraz dwie siostry: Marię i Felicjannę, ale nie ma na to historycznych dowodów. Podstawowe wykształcenie odebrał w szkole katedralnej, gdzie nauczycielem był jego stryj – ks. Fernando Martins. W wieku 15 lat przeżył kryzys moralny, który objawiał się nadmiernym pociągiem seksualnym i miał trwać około 2–3 lat. W 1209 roku przezwyciężył kryzys i wstąpił do zakonu kanoników regularnych w klasztorze św. Wincentego. Dwa lata później przeniósł się do klasztoru św. Krzyża w Coimbrze. Studiował tam Pismo Święte, teologię, gramatykę, retorykę, dialektykę i nauki przyrodnicze. Około 1215–1216 roku przyjął święcenia kapłańskie”
[pl.wikipedia.org]
Tak rozpoczyna się życiorys św. Antoniego z Padwy (zmarł 13 czerwca 1231r.), który patronuje dzisiejszej sobocie i razem ze św. Jakubem Apostołem opiekowali się pielgrzymami, którzy wraz z ks. Pawłem (podcast „TU i TERAZ”) przemierzali Małopolską Drogę idąc wyjątkowo w przeciwnym kierunku.
Sanktuarium naszego Patrona było miejscem spotkania na wspólnej modlitwie i początkiem naszej, dzisiejszej wędrówki, który najczęściej dla innych wędrujących za strzałkami i żółtymi muszelkami, jest miejscem zakończenia tej Małopolskiej ścieżki.
Szczęściarze, czyli pielgrzymi wędrujący Beskidzką Drogą jakubową, mogą nawiedzić to Sanktuarium „po Drodze” – gdyż Oni właśnie podążają dalej szlakiem przez Beskid Śląski w kierunku Cieszyna i naszych południowych sąsiadów.
„Kościół pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła zbudowano w latach 1797-1800, na niewielkim wzniesieniu położonym w pobliżu głównej drogi do Bielska. Wcześniej specjalnym dekretem powołano w Szczyrku samodzielną parafię. Pierwszym proboszczem został ks. Wojciech Radoński. Kościół jest orientowany. Nawę i węższe od niej prezbiterium wzniesiono z drewna, stosując wiązanie na zrąb. Wieżę zbudowano w konstrukcji słupowej; osadzono na niej izbicę, którą chroni dach namiotowy. Całość pokryto gontami. Na zewnętrznej ścianie apsydy wisi rokokowy, drewniany krucyfiks, przed wejściem zaś ustawiono kamienne kropielnice. Wnętrze wyposażono późnobarokowymi elementami z klasztoru norbertanów w Nowym Sączu. Dojrzały barok reprezentują także trzy ołtarze: główny, z figurami św. Jakuba, św. Piotra i św. Stanisława Kostki oraz boczne – Serca Pana Jezusa i św. Jana Nepomucena. Z tego samego okresu pochodzi drewniana ambona. W prezbiterium odnajdziemy kamienną chrzcielnicę. XIX-wieczne są natomiast stacje Drogi Krzyżowej. W kruchcie („babińcu”) wisi oleodruk z wyobrażeniem „danse macabre”. Polichromia jest współczesna. Od 2011 roku świątynia jest diecezjalnym sanktuarium św. Jakuba Starszego Apostoła.” [slaskie.travel.pl]

Gdy wychodziliśmy ze Szczyrku wyjrzało do nas piękne, górskie słoneczko, które zdało się nam mówić „BUEN CAMINO”. Ucieszyliśmy się z tego niebiańskiego wsparcia. Dotarliśmy więc wpierw do Mesznej, gdzie znajduje się kościół pw. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. Takie też dzisiaj święto wypada w kalendarzu liturgicznym kościoła katolickiego.
Radość podwójna ale dla nas pielgrzymów, była jeszcze większa, bo było tam wszystko, czego pątnik w Drodze potrzebuje. Kościół (otwarty, choć tylko tylna jego część), ławki, dużo zieleni i dostępna toaleta. Przesiedzieliśmy tam sporo czasu by każdy mógł skorzystać z tych dobrodziejstw i się posilić.
Przy kościele natknęliśmy się na miejsce pamięci Andrzeja i Olgi Małkowskich, określanych zaszczytnym mianem „Małopolscy Bohaterowie Niepodległości”.
„Olga Drahonowska urodziła się 1 września 1888 r. w Krzeszowicach, a Andrzej Małkowski 31 października 1888 r. w Trębkach. Miłość połączyła ich małżeństwem, znalazła też wyraz w służbie ojczyźnie. Andrzej pełnił ją krótko, aczkolwiek niezwykle intensywnie. Olga długie lata życia poświęciła sprawie niepodległości, a następnie służbie wolnej Polsce i wychowaniu młodzieży. Oboje mieli dar oddziaływania na dzieci i młodzież.” (…)
„W polskim skautingu, założonym przez Olgę i Andrzeja, najważniejszym celem była sprawa niepodległości Polski i walki o nią. Tym właśnie różnił się od innych ówczesnych organizacji skautowych. Nieprzypadkowo harcerstwo wyrosłe z polskiego skautingu jest definiowane jako „Skauting plus niepodległość”. Jednocześnie istniało mocne przekonanie, że nie będzie wolnej ojczyzny bez odpowiedniego wychowania młodzieży.” (…)
„Gdy Andrzej walczył w szeregach armii kanadyjskiej, Olga Małkowska pracowała, często fizycznie, na utrzymanie swoje i dziecka, a jednocześnie stale prowadziła wokół siebie działalność społeczną. W 1918 r. ponownie trafiła do Anglii, gdzie organizowała szkołę dla polskich dzieci, a później, osłabiona chorobą, inwentaryzowała angielską posiadłość polskiej rodziny Krajewskich. Tam otrzymała wiadomość o tragicznej śmierci Andrzeja w 1919 r. w katastrofie morskiej, podczas misji powierzonej mu przez gen. Hallera.”

To tylko fragmenty opowieści o nich, dostępnych m.in. na stronie krakowskiego oddziału IPN : https://krakow.ipn.gov.pl/pl4/aktualnosci/53245,Malopolscy-Bohaterowie-Niepodleglosci-Olga-Malkowska-1888-1979-skauting-plus-nie.html
Gdybyśmy napisali, że dalej szło się równie wybornie, sucho i ciepło to byśmy musieli trochę naszą wędrówkę „uszczuplić”. Nasi dzisiejsi Patronowie zadbali o to, byśmy w drodze do kolejnej miejscowości troszkę się schłodzili a precyzyjniej ujmując, byśmy sobie troszkę zmokli. Trzyminutowa ulewa sprawiła, że większość, jeśli nie wszyscy wyciągnęli swoje działa przeciwdeszczowe (peleryny, kurtki i parasole) i tą pierwszą ulewę przeszliśmy kilkaset metrów z radością.
Do miejscowości Bystra dotarliśmy kilka minut przed południem i ponownie zajrzeliśmy tylko do tylnej części kościoła pw. Najdroższej Krwi Pana Jezusa Chrystusa i zatrzymaliśmy się na dłużej (łącznie z modlitwą) przy figurze papieża, św. Jana Pawła II. Obok, znajduje się metalowa tabliczka z pięknym tekstem. Warto go sobie samemu, po cichu przeczytać :

Kolejny fragment Drogi i kolejna, trzyminutówka w postaci miliona kropel padających z nieba. Zastanawialiśmy się nawet, czy to przypadkiem św. Jakub ze św. Antonim nie odkręcają nam kurków w tych beskidzkich chmurach. Z jednej strony chmury były białe i niebo błękitne a z drugiej szare lub bardzo ciemne, wędrujące prawie że równo z nami.
Do kościoła św. Barbary w Bielsku-Mikuszowicach, ponownie dotarliśmy wnet wysuszeni i częściowo porozbierani, jednak świątynię obejrzeliśmy tylko z dalszej odległości. Niestety a tak się często zdarza odbywały się tam uroczystości pogrzebowe i wiedząc o tym, po wcześniej wymianie korespondencji z miejscowym księdzem proboszczem, uszanowaliśmy ten fakt i w żadne sposób nie śmieliśmy zakłócić tego żałobnego nabożeństwa.
Każdego więc, zachęcaliśmy, by znalazł czas i osobiście kiedyś do tej drewnianej, przepięknej w środku świątyni, powrócił i się nią nasycił. My mamy w planie tam się wybrać w niedługim czasie, więc pewnie będzie okazja Wam ponownie o nim coś opowiedzieć.
Miejsce docelowe w dzisiejszej wędrówce to kościół garnizonowy zlokalizowany przy jednostce 18 Batalionu Powietrznodesantowego w Bielsku-Białej. Do niej, niestety dla nas i kościelnego wnętrza dotarliśmy mokrzy i przemoczeni, padającym od dłuższego czasu nieprzerwanie letnim, czerwcowym deszczem. Najwyraźniej, te dwie wcześniejsze ulewy były tylko zapowiedzią, że dzisiaj pogoda miała swoje różna, górskie oblicza.
„Rolę Parafii garnizonowej w Bielsku – Białej, jeszcze przed II wojną światową, pełnił kościół pw. Trójcy Przenajświętszej. W latach 90. XX wieku w koszarach powstała mała kapliczka. Było to wotum wdzięczności za szczęśliwy powrót żołnierzy z Kosowa. Na ten cel zaadoptowano niewielki budynek o powierzchni, w którym wcześniej mieściła się kiszarnia kapusty. Obiekt został wyremontowany i wyposażony do celów sakralnych. W dniu 4 maja 2001 roku miało miejsce uroczyste poświęcenie kapliczki, którego dokonał biskup polowy gen. dyw. Sławoj Leszek Głódź. Wojskowa parafia pw. Bożego Miłosierdzia w Bielsku – Białej została erygowana dekretem Biskupa Polowego gen. dyw. Tadeusza Płoskiego dnia 6 października 2008 roku. Wydarzenie to było niejako zwieńczeniem działalności duszpasterstwa wojskowego w Bielsku – Białej. Biskup polowy Tadeusz Płoski, erygując parafię wojskową pw. Bożego Miłosierdzia, wskazał na konieczność wybudowania w najbliższej przyszłości nowego kościoła garnizonowego w Bielsku – Białej. Ks. płk Mariusz Tołwiński, który materialnie i personalnie rozwinął funkcjonowanie parafii, podjął się od 2010 roku realizacji zadania budowy nowej świątyni. Wyposażenie kaplicy garnizonowej zostało zaprojektowane oraz wykonane przez artystę rzeźbiarza, prof. dr hab. Jarosława Perszko. 21 lipca 2014 roku odbyło się uroczyste poświęcenie nowego kościoła pw. Bożego Miłosierdzia. Aktu poświęcenia kaplicy garnizonowej oraz konsekracji ołtarza dokonał Biskup Polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek.” [pwbielsko.pl]
Taka oto jest krótka acz bogata historia tej bielskiej świątyni. Wędrując Małopolską Drogą św. Jakuba przez Bielsko-Białą, warto mieć oczy otwarte szerzej niż tylko na strzałki i muszelki (których i tak na szlaku jest niewiele) aby dojrzeć i zatrzymać się przy tej wyjątkowej, garnizonowej świątyni.

Dziękujemy księdzu majorowi Krzysztofowi, kapelanowi bielskiego garnizonu, za udostepnienie nam kościoła na modlitwę i za poświęcenie nam swojego czasu, by opowiedzieć o pobliskiej jednostce wojskowej i o nawiedzonym przez nas, bielskim kościele.
W pięcioosobowym składzie pątniczym dotarliśmy na dworzec kolejowy, skąd udaliśmy się do swojego miejsca zamieszkania, trzymając po drodze kciuki aby w deszczowej aurze, nasi dzisiejsi współ-pielgrzymi z Zagłębia i Olkusza również bezpiecznie do swoich rodzin powrócili.
BUEN CAMINO !

