2026.06.20__BIELANY_WILAMOWICE__7km

Gdyby Ktoś się nas zapytał, gdzie w Małopolsce leżą Jawiszowice, to z pewnością musielibyśmy wykazać się geograficzną niewiedzą. Do dzisiejszego poranka najdokładniej ujmując. Dokładnie kwadrans po godzinie ósmej wysiedliśmy z pociągu Polregio i stanęliśmy na peronie dworca kolejowego w Jawiszowicach, właśnie.

Ale uspokoimy od razu zaciekawionych, miejscowość ta nie leży na żadnym szlaku CAMINO, lecz jest dobrym miejscem wyjściowym w stronę muszelkowego szlaku.

„Jawiszowice to wieś leżąca w powiecie oświęcimskim w gminie Brzeszcze. Leży nad rzeką Wisłą i jej dopływem Dańkówką. Zachodnia część w której wysiedliśmy nosi nazwę Jaźnik i stanowi trójstyk trzech powiatów : oświęcimskiego, pszczyńskiego i bielskiego. Wisła stanowiła też historyczną granicę Małopolski ze Śląskiem.” [wikipedia.org.pl]
Czyli już Wszyscy wiemy troszkę więcej, niż wiedzieliśmy do tej pory.

Najbliżej nam stąd dzisiaj było do miejscowości BIELANY (nazwa której się używa na caminowych ścieżkach, to „Bielany koło Kęt”) – bardzo ważny punkt na Małopolskiej Drodze św. Jakuba.

Parafia św. Macieja Apostoła w Bielanach założona została w roku 1493. Z historii obecnie zachowanej świątyni, możemy przeczytać :
„W roku 1794 starościanka zatorska Zofia Dunin z Małachowskich przeznaczyła 18 tys. florenów polskich i znaczne ilości biżuterii na budowę nowego kościoła w Bielanach. Największy trud w dzieło ponad 30-letniej budowy murowanego kościoła włożył ks. Antoni Gralewski, długoletni proboszcz parafii (1805-1853) i fundator marmurowego ołtarza Matki Bożej Pocieszenia.
Dnia 16 maja 1833 r. ks. bp tarnowski Pisztek poświęcił nową świątynię, która swym kształtem przetrwała do czasów współczesnych. Jest to kościół jednonawowy, z prezbiterium zakończonym półkoliście, do którego przylega zakrystia. W kościele jest także chór z organami wsparty na dwóch filarach. Kościół posiada kwadratową wieżę z dzwonamii zegarem. Na dachu nawy jest wieżyczka z sygnaturką.
Świątynia ma bogaty wystrój, a w szczególności: ołtarz główny drewniany w stylu barokowym, z licznymi zdobieniami i złoceniami, z cudownym obrazem Pana Jezusa Ubiczowanego (XVII w.) przysłanianym ruchomym obrazem Matki Bożej Bolesnej (początek XVIII w.), takież ołtarze boczne i trzeci ołtarz marmurowy (1838 r.), oraz również barokowa ambona i figury św. Piotra i Pawła na chórze; dzwon z 1513 r. pochodzący z klasztoru Ojców Dominikanów w Oświęcimiu; bogate kolorystycznie liczne freski i 14 dużych obrazów Drogi Krzyżowej (malowane przez Piotra Bohuna w II poł. XIX w.).” [bielany.katolik.bielsko.pl]

Bielańska świątynia to także od roku 2000 Sanktuarium Chrystusa Cierpiącego i pięknie wkomponowała się ona dzisiaj w nasz tegoroczny, pielgrzymi projekt. Dlatego radość w nas dziś jest ogromna. Zacznijmy od tego, że pielgrzymowaliśmy dzisiaj docelowo do dwóch Sanktuariów – ale do tego drugiego doszliśmy później. W tym, o którym teraz opowiadamy mieliśmy przyjemność spotkać księdza wikarego, który zaprosił nas do wnętrza świątyni i pozwolił nam spotkać się z Cierpiącym Chrystusem „sam na sam”. Mieliśmy czas dla siebie na modlitwę, na obejrzenie wnętrza bez pośpiechu i na rozmowy w zakrystii, przy otrzymaniu pieczątki do naszych, pielgrzymich paszportów.

Napisaliśmy, że to bardzo ważne miejsce na caminowym szlaku. Jeśli kiedyś będziecie przechodzić przez Bielany, nie zawahajcie się podejść do domu parafialnego i tam poprosić kapłana o możliwość nawiedzenia świątyni.

Oprócz obrazków i gorącej kawy, otrzymaliśmy także błogosławieństwo „na Drogę”, bo byliśmy tak naprawdę dopiero w połowie dzisiejszego wędrowania.

Tak więc po przerwie śniadaniowo-kawowej udaliśmy się w Drogę, którą głównie wskazywały żółte strzałki – muszelek było zdecydowanie za mało a jeśli już przed Wilamowicami się pojawiły, to nie były właściwymi dla tego, małopolskiego szlaku.
Należało by przejść ten fragment szlaku i ponownie doznakować – bo uroku i piękna temu fragmentowi odmówić nie można.

W dodatku, Matka Natura pokazywała nam się dzisiaj w wielu odmianach chmur, chmurek i chmurzysk z których powiedzmy szczerze spadł na nas dzisiaj deszczyk w takiej ilości, że lekko zmoczył nam jeden, wspólnie użyty parasol.
Podziwialiśmy ten koncert chmurzasty i wybraliśmy dla Was poniższy obraz – naszym zdaniem oddający najbardziej to całe piękno, którym mieliśmy dzisiaj zaszczyt być uraczeni.

Zapowiedzi meteorologiczne przepowiadały nam od rana gorące powietrze a pod koniec wędrówki i lekki, czerwcowy upał ale dzięki św. Jakubowi przez większość Drogi mieliśmy wiatr, który pozwolił nam przebyć Drogę do Wilamowic bez większych problemów. Kilkanaście minut przed południem, gdy dotarliśmy do kościoła pw. Trójcy Przenajświętszej, wyszło słońce i pokazało swoje ostatnie wiosenne acz pięknie grzejące promyki.

Jako już wspomnieliśmy, dotarliśmy do WILAMOWIC czyli do drugiego dzisiaj Sanktuarium. Cała miejscowość jest oddana w opiekę św. Józefowi Bilczewskiego i właśnie Jemu poświęcona jest kaplica, znajdujące się w wilamowickiej świątyni.

„Historia parafii Wilamowice łączy się ściśle z dziejami mieszkańców Wilamowic. A dzieje te są bardzo ciekawe. Zgodnie z podaniami historyków, po spustoszeniu ziem polskich przez najazd Tatarów w roku 1241, ówcześni piastowscy władcy postanowili na opustoszałe i spalone ziemie sprowadzić osadników z Zachodu, dla ożywienia rolnictwa, przemysłu i handlu. W ten sposób około 1250 roku na teren Wilamowic przybyła grupa kolonistów z terenu dawnej Flandrii, konkretnie z Fryzji, z okolic dzisiejszej Brugii (Belgia) i założyła osadę Wilamowice. Osadnicy ci przywieźli ze sobą specyficzny folklor, język i obyczaje. Wiele elementów tej kultury, ku wielkiemu zainteresowaniu historyków i etnografów, przetrwało do czasów współczesnych. Szczególną ciekawostką jest pozostały w swym archaicznym dialekcie język, którym posługują się jeszcze najstarsi mieszkańcy.”

O świętym dowiadujemy się, że urodził się w Wilamowicach w roku 1860 i w tym kościele parafialnym przyjął chrzest.
„Arcybiskup J. Bilczewski był wielkim patriotą. Kształtując wśród rodaków postawy patriotyczne, poświęcał cały swój czas pracy duszpasterskiej, nawiązując do wartości historyczno-kulturowych narodu. Zawsze szukał Ewangelicznych rozwiązań codziennych problemów. Twierdził, że miłość Ojczyzny oparta jest na miłości Boga.
Życie wewnętrzne abp Bilczewskiego było bardzo głębokie. Był mężem modlitwy. Człowiekiem bardzo pracowitym i miłującym ludzi, a nade wszystko Boga.
Śmierć przyszła w dniu 20 marca 1923 roku.
Zmarł w opinii świętości we Lwowie.

W roku 1944 w dniu 2 lipca wyrażono zgodę na przeprowadzenie procesu beatyfikacyjnego. Pierwsza sesja tego procesu odbyła się w roku 1952 w rezydencji Arcybiskupiej w Krakowie. Praca tego trybunału trwała 9 lat. W roku 1962 przesłano akta procesu do Kongregacji Świętych Obrzędów w Rzymie. Heroiczność cnót Arcybiskupa Bilczewskiego została potwierdzona przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych w obecności Ojca Świętego Jana Pawła II w dniu I7 XII 1997 roku.
Kanonizacja Arcybiskupa Bilczewskiego na Świętego przez Ojca Świętego Benedykta XVI odbyła się w Rzymie w dniu 23 października 2005 roku.” [https://parafia.wilamowice.pl/]

Dzięki księdzu proboszczowi, który towarzyszył nam w kościele (było południe, więc poszliśmy pomodlić się we troje) zobaczyliśmy przepiękny, drewniany ołtarz autorstwa miejscowego rzeźbiarza, pana Kazimierza Danka, który wzorował się przy tej pracy arcydziełem Wita Stwosza z kościoła Mariackiego w Krakowie. Ale warto było spojrzeć na niego przy pełnym świetle, zwłaszcza, gdy wiadomym było, na czym – a właściwie, na Kim – zwrócić baczniejszą uwagę.

„Najważniejsza część ołtarza to Ostatnia Wieczerza, ukazująca Pana Jezusa w otoczeniu apostołów. Chrystus łamie chleb, przed nim jest talerz z winogronami. Apostołowie przedstawieni są jak z wielkim zainteresowaniem przeżywają i patrzą na ręce Pana Jezusa.
W ich ascetycznych twarzach rzeźbiarz ukazał wielkie psychiczne przeżycie Wieczerzy. Jest także postać apostoła Judasza, który trzyma w ręce sakiewkę ze srebrnikami, jego twarz jest cyniczna, odwrócona do pozostałych apostołów, jak gdyby nasłuchiwał co się dzieje, twarz Judasza   artysta ukazał  zwróconą na kościół. Pan Kazimierz zapytany dlaczego tak właśnie przedstawił Judasza odpowiedział:

”Bo zawsze szuka swoich” .” https://parafia.wilamowice.pl/opis-oltarza-w-sanktuarium

Namawiamy Was by zajrzeć do tej miejscowości leżącej na pograniczu Kotliny Oświęcimskiej i Pogórza Śląskiego.

Szczęśliwi acz bardzo zmęczeni dwunastogodzinną wyprawą, wróciliśmy bezpiecznie do Bytomia, by podelektować się jeszcze czasem wolnym i pozwalając naszym organizmom na chłodną regenerację przed jutrzejszym, niedawno dopiero wpisanym do kalendarza, niedzielnym CAMINO.
Zajrzyjcie i pójdźcie z nami.

BUEN CAMINO !

Dodaj komentarz