2026.09.27__PRZEMYŚL_ROKIETNICA__25km

„Na początku swojego życia ewangelicznego usłyszał wezwanie: „Pan objawił mi, abyśmy używali takiego pozdrowienia: «Niech Pan da ci pokój»”. Tymi prostymi słowami przekazuje swoim braciom i wszystkim wierzącym wewnętrzne zdumienie, jakie Ewangelia wniosła do jego życia: pokój jest sumą wszystkich dóbr Bożych, darem, który spływa z góry. Jakże złudne byłoby myślenie, że można go zbudować wyłącznie ludzkimi siłami! A jednak jest to dar aktywny, który należy przyjmować i przeżywać każdego dnia. To samo pozdrowienie skierował zmartwychwstały Pan do swoich uczniów, przestraszonych i zamkniętych w Wieczerniku w wieczór wielkanocny: „Pokój wam”. Nie jest to formuła grzecznościowa, ale pewna zapowiedź zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią.”

To fragment listu papieża Leona XIV do Rodziny Franciszkańskiej z okazji rozpoczęcia obchodów 800 rocznicy śmierci św. Franciszka z Asyżu.

Pozwólcie, że zaczerpniemy jeszcze fragment z tego listu :

„W dzisiejszych czasach, naznaczonych wieloma wojnami, które wydają się nie mieć końca, wewnętrznymi i społecznymi podziałami, które powodują nieufność i strach, on nadal przemawia. Nie dlatego, że oferuje techniczne rozwiązania, ale dlatego, że jego życie wskazuje autentyczne źródło pokoju. Franciszkańska wizja pokoju nie ogranicza się do relacji między ludźmi, ale obejmuje całe stworzenie. Franciszek, który nazywa słońce „bratem”, a księżyc „siostrą”, który w każdym stworzeniu dostrzega odbicie boskiego piękna, przypomina nam, że pokój musi obejmować całą rodzinę stworzenia.” [franciszkanie.pl]

Nie mogliśmy sobie wyobrazić chyba piękniejszego rozpoczęcia caminowej, podkarpackiej niedzieli. W centrum Przemyśla, schowany w zabudowaniach jest kościół św. Marii Magdaleny którym opiekują się Bracia Franciszkanie, właśnie.
Przed mszą rozglądnęliśmy się po świątyni i ku naszej pielgrzymiej radości z prawej strony (patrząc od ołtarza) wypatrzeliśmy obraz ze świętym Jakubem Starszym.

„Zaprojektowany przez legendarnego lwowskiego mistrza Piotra Polejowskiego, ołtarz główny jest symfonią formy i duchowości. Centralnym punktem jest cudowny obraz Matki Bożej Niepokalanej (XVI/XVIIw.) nad którym góruje scena Śmierci św.Marii Magdaleny” [przemysl.franciszkanie.pl]
Świątynia ta jest również Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia NMP.

Nieopodal, w bazylice archikatedralnej pw. św. Jana Chrzciciela znajduje się kolejne, przemyskie Sanktuarium Matki Bożej Jackowej.
Znajduje się w niej „cudowna statua późnogotycka, alabastrowa, przedstawiająca Matkę Bożą siedzącą na srebrnym tronie. Na prawej ręce trzyma Dzieciątko Jezus, które beztrosko bawi się paluszkiem u nogi i jednocześnie wpatruje się w piękną, tchnącą spokojem twarz Matki, na której lewej dłoni wspiera się otwarta księga. Legenda głosi, że w 1240 roku do klasztoru OO.Dominikanów w Przemyślu przybył św.Jacek Odrowąż, który uchodząc z Kijowa przed Tatarami uniósł z sobą wspomnianą figurę Matki Najświętszej i zostawił ją w kościele zakonnym w Przemyślu”. [katedra.przemyska.pl]

Wybornie oba Sanktuaria wpisały się w nasz muszelkowy projekt więc z bardzo dużą dawką pozytywnej energii wyruszyliśmy w Drogę w składzie… czteroosobowym.
Oprócz naszego grodziskiego Anioła chęć pójścia zgłosiła Jej koleżanka, którą z radością rano przywitaliśmy.

Po kilkunastu minutach wyszliśmy z centrum Przemyśla i znaleźliśmy się na Winnej Górze, gdzie na punkcie widokowym dostaliśmy od razu w prezencie przepiękną panoramę całego Przemyśla. Od razu zlokalizowaliśmy dworzec kolejowy z którego wyszliśmy i kościoły w których byliśmy i które mijaliśmy.
Żadne zdjęcie nie odda jednak piękna tego widoku.

Na przemyskim „szlaku fortów” można znaleźć wiele zabudowań i powojennych budowli a nam dzisiaj dano okazję na caminowym szlaku stanąć przy Forcie IXa „Przy Krzyżu” gdzie postawiono wysoką wieżę widokową, na którą połowa naszego składu postanowiła wejść. Z wieży, z wysokości 34 metrów można podziwiać rozległy widok na Pogórze Przemyskie, dolinę Sanu i okoliczne wzgórza oraz wsie.

Na jednej ze stron tarasu wieży, pielgrzymi dostrzegli kolorową wieżę – jakby kościelną. Okazało się wkrótce, że to co było widoczne z wysoka stało się naszą pielgrzymią rzeczywistością.

Monaster Świętych Cyryla i Metodego, bo o nim jest mowa, został założony w 1986 roku. „Przez pierwsze 8 lat funkcjonował jako stauropigialny klasztor greckokatolicki. Założycielami monasteru byli mnisi Nikodem i Atanazy. W 1984 roku powrócili oni do Polski ze Stanów Zjednoczonych Ameryki z zamiarem założenia neounickiej wspólnoty zakonnej. Obaj byli byłymi paulinami z Jasnej Góry, którzy w 1980 roku podczas pobytu za granicą przeszli z obrządku łacińskiego na obrządek bizantyjski i otrzymali święcenia kapłańskie u Ukraińskim Kościele Greckokatolickim.” [pl.wikipedia.org]

Po minięciu miejscowości Ujkowice, weszliśmy w gęsty las, przy którym na wejściu była tablica informująca o zmianie nitki szlakowej (z nieznanych nam powodów) ale żółte strzałki szlakowe były tak duże i wyraźne, że nie wyobrażaliśmy sobie podążać inną trasą. Zaraz na wstępie przy maryjnej kapliczce byliśmy zdegustowani, bo mieliśmy ochotę na szlakową pieczątkę, ale ona tam już chyba od dawna jest „skradziona”.
Dalej było już tylko gorzej. Rozjechane, mokre i pełne błota leśne trakty nie nadawały się do pieszego pielgrzymowania a jednak spoglądaliśmy na wielkie strzałki i poddaliśmy się tym anomaliom wędrówkowym. W dalszych, wyschniętych, leśnych zakamarkach gubiliśmy się i tylko dzięki średnio dostępnemu internetowi, potrafiliśmy wracać na właściwe ścieżki.

Strudzeni i z lekko bolącymi nogami (kolana odmawiały posłuszeństwa uczestnikom) dotarliśmy do kilku pomniejszych wsi, które były przedsionkiem większej, naszej docelowej dziś miejscowości, czyli Rokietnicy.

Trzy kilometry przed zakończeniem pielgrzymki na jednym ze skrzyżowań dróg, widząc pielgrzymów szukających kierunku w telefonach, wyszedł mieszkaniec, który nas poprosił abyśmy dali znać – jeśli wiemy gdzie i komu – by wiszącą na jego płocie tablicę szlakową wymienić na nową, bo na tej co wisiała można było ledwo dostrzec białe zarysy liter i cyfr, które jeszcze jako-tako dało się odczytać.
Obiecaliśmy, że przekażemy i na pewno po powrocie za kilka dni do domu, przekażemy tą informację wraz z lokalizacją do Bractwa które opiekuje się tym odcinkiem Królewskiej Drogi VIA REGIA jak i do ogólnopolskiego Stowarzyszenia.

We wspomnianej Rokietnicy przyszliśmy pod kościół św. Mikołaja i Matki Boskiej Częstochowskiej, ale nie dane nam było poznać wnętrza, gdyż równo z naszym przyjściem rozpoczęła się niedzielna msza święta.

Może jutro nam się uda?
Tylko św. Jakub zna odpowiedź na to pytanie.
Zmęczeni ale bardzo szczęśliwi wróciliśmy do naszej Anielskiej Albergi.

BUEN CAMINO !

Dodaj komentarz