2026.09.28__TULIGŁOWY_JAROSŁAW__21km

Bytomsko-grodziski kwartet pielgrzymów caminowych, stanął w poniedziałkowy poranek przed Sanktuarium Niepokalanej Matki Dobrej Nadziei w miejscowości Tuligłowy, dokąd dotarliśmy komunikacją autobusową.
Dziękujemy firmie „DamilTrans” z Jarosławia za poranny kontakt z kierowcą autobusu i uspokojenie naszych spanikowanych z rana, głów. Chaos ten był spowodowany brakiem jakiegokolwiek rozkładu jazdy – na przystanku autobusowym w Jarosławiu – do miejscowości, do której zmierzaliśmy.

„Tuligłowskie Sanktuarium jest jednym z najstarszych i ważniejszych maryjnych ośrodków pielgrzymkowych w archidiecezji przemyskiej. Kult cudownego obrazu Matki Bożej Tuligłowskiej sięga początkami XIV wieku.
Według przekazów ludowych obraz Niepokalanej Maryi przynieśli do Tuligłów ok.1393 roku mieszkańcy podolskiej wsi Kudrenice szukający schronienia przed najazdem Tatarów.
Rozwój kultu obrazu nastąpił po roku 1624, kiedy hordy Tatarów rabowali i palili wsie na Ziemi Przemyskiej a dochodząc do Tuligłów pozostawili obraz nietknięty i wycofali się, co uznano za widomy znak opieki Matki Bożej…”
[maryjny.pl]

Wytyczonym i oznakowanym fragmentem łącznika, doszliśmy do rokietnickiej świątyni którą mieliśmy okazję wczoraj widzieć. Zrobiliśmy sobie dzisiaj dłuższą przerwę korzystając z pięknie świecącego, wrześniowego słońca.
Oba kościoły – tuligłowski i rokietnicki – mają wezwanie św. Mikołaja a do tego drugiego, dołożono jeszcze jeden człon – Matki Bożej Częstochowskiej.
Jak przeczytaliśmy na stronie parafii, świątynię wzniesiono na przełomie XV i XVI wieku i są w niej przechowywane relikwie św. Walentego, wcześniejszego patrona świątyni.

Po śniadaniu, przez miejscowość Boratyn i po przejściu nad autostradą A4, kilkanaście minut przed południem, dotarliśmy do wsi Chłopice, gdzie naszym oczom ukazał się piękny, drewniany, zabytkowy kościółek – Sanktuarium Matki Bożej Chłopickiej. To była jednogłośnie perła w naszej podbeskidzkiej pielgrzymce.

„Kult Matki Najświętszej trwa w Chłopicach od końca XV wieku. Związana z nim legenda ludowa opowiada o greckim kupcu Mikołaju Korniaktosie. Niezwykłe zdarzenie miało miejsce ok. 1490 roku.
Człowiek ten jechał na słynny wówczas targ koński do Jarosławia. Kiedy przejeżdżał obok chłopickiego lasu, konie spłoszone przez wilki, uciekły. Właściciel znalazł je klęczące, oddające pokłon przed leśną gruszą. Sam zobaczył na wierzchołku drzewa jaśniejący wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus. Obiecał, że sprowadzi się tutaj wraz z rodziną, wystawi kaplicę i zostanie pustelnikiem. Podobno, dotrzymał przyrzeczenia. W prezbiterium kościoła pod ołtarzem do dziś ma znajdować się pień tej gruszy.
Mimo, że przytoczone opowiadanie jest tylko legendą, to jednak jak w każdej legendzie jest trochę prawdy, gdyż już pierwsze wzmianki o szerzącym się kulcie wizerunku pochodzą z 1506 roku”
. [internet]

W samo południe, wciąż byliśmy przy maryjnym Sanktuarium, więc z wielką radością cała nasza czwórka odmówiła dziękczynny Anioł Pański.

Z takich miejsc się trudno wychodzi bo głowa wciąż się odwracała by zapamiętać jak najwięcej z nawiedzonego właśnie miejsca. Piękne pola i łąki dodawały kolorytu aż do asfaltowej drogi, którą już bezpośrednio dotarliśmy do Jarosławia.

Zaplanowaliśmy sobie powrót pociągiem po godzinie czternastej a wchodząc na dworzec z ponad półgodzinnym zapasem, załapaliśmy się na wcześniejszy, nieplanowany kurs w kierunku Przeworska.
Przypadek ?
Na jakubowej Drodze można się wszystkiego spodziewać…

Wcześniejszy powrót do grodziskiego miejsca zakwaterowania zaowocował zjedzonym obiadem i sporą dawką odpoczynku.
Wieczorem, dzięki uprzejmości naszej Gospodyni, udaliśmy się na nabożeństwo do widzianego z zewnątrz w sobotę – kościoła w Gniewczynie Łańcuckiej.
Piękny to był dzień…

BUEN CAMINO !

Dodaj komentarz