Słowem wstępu pochwalimy się, że przyjechaliśmy dzień wcześniej i popołudnie zdecydowanie poświęciliśmy na zwiedzanie centrum Łańcuta. Przede wszystkim zespół zamkowo-parkowy Zamku Lubomirskich i Potockich, gdzie wokół zamku znajduje się park o charakterze angielskiego parku krajoznawczego. Ogród Różany i mnóstwo pachnących róż na zewnątrz – na pewno zapamiętamy tak jak znajdujące się w parku jeziorko, piękne o tej porze i wręcz zachęcające do spacerowania wokół.
A w sobotę, zaraz po kawie i posiłku postanowiliśmy wyruszyć w pierwszy, ale jakby – środkowy – etap naszego planu wędrówkowego. Zaplanowaliśmy to znowu w kratkę, bo pierwszy etap będzie w drugim dniu, a w pierwszym przejdziemy ten drugi. Zagmatwane, ale dopracowane prawie do każdego kilometra. Oczywiście niczego nie da się zaplanować i zawsze powinniśmy mieć to z tyłu głowy. Koło Zamku przeszliśmy wspominając odwiedziny dzień wcześniej, przeszliśmy przez Rynek i od razu powędrowaliśmy do kościoła św. Stanisława Biskupa stojącego obok budynku Sióstr Boromeuszek, opiekujących się tym kościołem. Świątynia ta, która do roku 1635 była pod wezwaniem św. Barbary, wzniesiona została w 1488 roku. Obecny kształt kościoła to efekt przebudowy w latach 1896-1900 także z wykorzystaniem dawnych części murów. W kościele tym umieszczony jest koronowany, słynący z cudów obraz Matki Boskiej Szkaplerznej.
Pół godziny później doszliśmy do miejscowości Krzemienica, gdzie stoi drewniany kościół patrona, za którego znakami wędrujemy od kilku lat (KOŚCIÓŁ NR 16). Naprzeciw drewnianego kościoła wzniesiono nowy, murowany kościół pod wezwaniem Matki Bożej Pocieszenia. W świątyni tej, wzniesionej w latach 1973-1975, znajduje się drewniana rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem, datowana na XIV wiek i przeniesiona z drewnianego kościoła św. Jakuba.
14 kilometrów drogi za nami i doszliśmy do gminy Kraczkowa i do kościoła pw. Św. Mikołaja, przy którym stoi dzwonnica z pięcioma dzwonami ozdobiona papieskim godłem. Najstarsze dzwony pochodzą z połowy XVIII wieku – trzy dzwony Kraczkowskie zostały konsekrowane w sierpniu, roku 1754. Dwa nowsze dzwony zamówione w firmie „Bracia Felczyńscy” umieszczono na dzwonnicy – zbudowanej już z żelaza – w marcu 1926 roku. Po przejściu kilku pól i lasów znaleźliśmy się we wsi Malawa.

Stojący na rozdrożu kościół filialny pw. św. Marii Magdaleny wzmiankowany jest jako drewniany kościół z roku 1625. Parafia w Malawie istnieje o dwa wieki dłużej. Obecny kościół powstał w roku 1712 ufundowany przez Jerzego Lubomirskiego, właściciela dóbr rzeszowskich do których należała wieś Malawa. Dostęp do tego zabytku jest bardzo ograniczony, więc oczy należy nacieszyć będąc na zewnątrz.
Przeszliśmy przez miejscowość Święty Roch by dojść do Rzeszowa Słociny, do kościoła pw. Św. Marcina i św. Rocha właśnie. Najstarsza wzmianka o wsi Słocina pochodzi z XIV wieku, a o parafii można znaleźć informacje w wieku XV. Sam kościół, prawdopodobnie ufundowany przez Ottona Pileckiego, kasztelana sandomierskiego był konsekrowany dokładnie w roku 1379. Kościół gotycki częściowo zniszczyli w 1624 roku Tatarzy. Budowę nowej świątyni podjęto dopiero z początkiem XX wieku. Poświęcono go ponownie w roku 1916, a konsekrowano pod wezwaniem obu świętych w 1932. Kult świętego Marcina w Słocinie sięga XVII wieku, odkąd ówcześni mieszkańcy wierzyli, że dzięki temu świętemu przetrwali zarazę cholery.
Mijając rzeszowski Rynek i studnię na nim, w lekkim, majowym deszczu doszliśmy do rzeszowskiej fary – kościoła św. Wojciecha i Św. Stanisława. Kościół farny pw. św. Wojciecha i św. Stanisława Biskupów należał do najstarszych i najważniejszych świątyń w Rzeszowie i okolicy. W początkowym okresie istniał jako kościół pw. św. Feliksa i Adaukta, który został zbudowany w latach 1354 – 1363. Wzmianka o tej świątyni pochodzi z 1363 r. z pisma króla Kazimierza Wielkiego, do papieża Urbana V, w którym prosi papieża o nadanie odpustu spowiadającym się w tym kościele w czasie wskazanych dni.
Wędrówkę sobotnią zakończyliśmy na rzeszowskiej stacji kolejowej, skąd wróciliśmy do Łańcuta Głuchowa.


BUEN CAMINO