Na rocznicowe świętowanie był dzień wczorajszy, natomiast w sobotni poranek trzeba było spakować plecaki, kupić pieczywo na drogę i udać się na przystanek, skąd odjeżdżały busy. Wsiedliśmy planowo i za ponad kwadrans znaleźliśmy się w gminie Sułoszowa. Jeszcze długi czas mieliśmy problem z poprawną wymową tego miejsca.
Sułoszowa myliła się z Sułoszową – więc nawet szukanie jej na mapie było wielką sztuką.
Tak więc, Sułoszowa (!) to jedna z najdłuższych w Polsce ulicówek (czyli wsi typu jednodrożnej o zwartej zabudowie po obu stronach drogi, wyglądem przypominającą miejską ulicę) – rozciąga się na około 9 kilometrów (oznaczona drogą nr 773).
Pierwsze kroki to oczywiście kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Obeszliśmy dookoła i nie zastawszy nikogo w jego okolicy puściliśmy się asfaltową ścieżką ku polom które zapraszały swoim kwietniowym urokiem. A i słoneczko wiosenne nie próżnowało.
Po przejściu 9 kilometrów dotarliśmy do Drogi Dk94 (poczuliśmy się szczęśliwi, wiedząc, że ta droga prowadzi przez Kraków do Bytomia) i po przejściu jej znaleźliśmy się przy kościele Zbawiciela i św. Jana Nepomucena w Przeginii. Widząc otwarty kościół ucieszyliśmy się bardzo i zwiedziwszy go czuliśmy, że dostaniemy pierwszą dzisiaj pieczątkę. Ku naszemu zmartwieniu, dowiedzieliśmy się, że wikary zawiózł księdza proboszcza do szpitala i tylko kobieta przygotowująca kościół do ceremonii ślubnej jest tu na miejscu ale nie umie nam pomóc. Życząc Wszystkim zdrowia udaliśmy się w dalszą drogę.

Przez kolejne wsie, poła i łąki, przez Zawadę i Osiek dotarliśmy do pięknego Olkusza i stanęliśmy przed ogromną Bazyliką św. Andrzeja Apostoła. Pierwszy rys historyczny potwierdzający istnienie parafii w Olkuszu datuje się na rok 1184 a pierwsza wzmianka o kościele miała miejsce około 1317 roku. W 1584 roku w Olkuszu miał miejsce pożar zarówno kościoła jak i całego miasta. Prawie trzysta lat później czyli w roku 1864 ponownie część kościoła uległa spaleniu jak i dzwonnica. Od 2002 roku kościół w Olkuszu został uhonorowany tytułem Bazyliki Mniejszej. I tu również ślub za ślubem sprawił, że nasze paszporty nie zaznały śladu naszego wędrowania.
Ostatni fragment sobotniego przejścia, to dojście na nocleg, który mieliśmy zarezerwowany w Ośrodku Turystycznym TRAMP w Bukownie. 8 kilometrów spokojnego pielgrzymowania.


BUEN CAMINO