VIA REGIA 2 dzień … ZAWADA – PILZNO

Piękny zawadzki poranek sprawił, że wyspani i w dobrych nastrojach, po zakupach i zjedzonym śniadaniu wyszliśmy zmierzyć się z kolejnym odcinkiem, jaki nam zaplanował św. Jakub.

Ponownie znaleźliśmy się na różańcowych ścieżkach, które tym razem wyprowadziły nas z terenu Sanktuarium pięknymi grotami i rzeźbami udekorowanymi niezliczoną ilością kwiatów. Droga na zmianę była leśna i polna, ale wiatr lekko powiewający sprawiał, że świecące słońce było przyjemne i grzało, można by rzec na „pół gwizdka”. W miejscowości Gumniska, po ponad dwóch godzinach deptania doszliśmy do kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, żeby chwilę odpocząć, schować się w cieniu i sprawdzić, czy znajdziemy Kancelarię z kolejną pieczątką do pielgrzymkowego paszportu.

Wejście pod górkę wychodząc z tej miejscowości nie zapowiadało jeszcze tego, co nas czeka. Gdy skończyły się drzewa zagajniczka, szliśmy obrzeżami pola i weszliśmy na łąkę, ale na pewno nie kwietną. Chaszcze, pokrzywy i jeżyny na wysokość naszych bród, to było nasze towarzystwo na następne kilkanaście minut. Nie za bardzo można było się wycofać, a i do przodu szło się jak po cierniach. Skoro Pan Jezus szedł to i my się nie poddaliśmy. Wychodząc z okropnych chaszczy natrafiliśmy na ogrodzenie, przy którym znowu rosły krzewy jeżyn, które należało pokonać by wyjść na asfaltową drogę.

Ufff… umęczył nas ten fragment drogi. Pierwsze co zrobiliśmy to zmieniliśmy skarpety, gdyż w butach mieliśmy pełno liści i innego rodzaju roślinnych śmieci. Odsapnęliśmy chwilę, pooglądaliśmy przepiękne widoki i poszliśmy dalej w kierunku Pilzna. Oczywiście z błądzeniem po lasach. Bo jakby mogło być inaczej na Podkarpaciu?

Nie był to łatwy etap, bo już po drodze stwierdziliśmy, że należy do jednych z bardziej ekstremalnych odcinków na jakubowym szlaku.     

Po drodze mieliśmy jeszcze godzinną ulewę, ale parę minut staliśmy pod dachem budowanego domu, a resztę opadów przeszliśmy w pelerynach i pod parasolami. Na szczęście nasz Patron sprawił, że deszcz ustał, a my mogliśmy dalej iść susząc to, co jeszcze przed chwilą mieliśmy na sobie.

Gdy doszliśmy pod Pilzno, tak jak poprzedniego dnia, znowu postanowiliśmy najpierw znaleźć miejsce noclegowe, napić się kawy i zjeść jakiś obiadek, a dopiero po tych przyjemnościach udać się do centrum miejscowości.

W Pilznie mieści się Muzeum Lalek, ale pech chciał, że właśnie w tym dniu było nieczynne. Rynek, kościół św. Jana Chrzciciela i kościół Karmelitów – na ulicy Karmelickiej – to były miejsca, które pod koniec czwartkowego dnia odwiedziliśmy. Przeszliśmy też przez stary i nowy cmentarz – przecież tam też spoczywają Pielgrzymi Dróg św. Jakuba. Lubimy te spacery. Takie inne, takie zadumane. Sklep, w którym zrobiliśmy zaopatrzenie kolacyjno-śniadaniowe, był za ścianą motelu.  To na pewno duży plus. EKSTRA PLUS.

Dodaj komentarz