Ten dwudziestokilkukilometrowy etap podzieliliśmy na dwie części. Do krakowskich Łagiewnik i do krakowskiego Rynku.

Pierwsza część naszego pielgrzymowania to wyjście z Wieliczki i przemierzanie krakowskich dzielnic Kosocice i Rajsko. W Kosocicach stoi kościół św. Marii Magdaleny. Kościół p. w. św. Marii Magdaleny stoi na najwyższym kosocickim wzniesieniu, przy drodze, w miejscu starej drewnianej świątyni, którą strawił doszczętnie pożar w 1910r. Jest to budowla orientowana, trójnawowa, o typie bazylikowym, wzniesiona według projektu krakowskiego inżyniera architekta Jana Franciszka Stobieckiego w latach 1932 – 1934 z czerwonej cegły, nie fugowanej i z żelbetonu, o ścianach nie tynkowanych. Jeden z dwóch dzwonów o wadze ok. 170 kg został ufundowany w 1959 roku i jeszcze w tym samym roku poświęcony przez biskupa Karola Wojtyłę.
Przechodząc jeszcze przez dzielnicę Kurdwanów, doszliśmy do dzielnicy Łagiewniki. Najpierw przeszliśmy obok kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa aby dojść do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia z piękną wieżą widokową i Kaplicą Wiecznej Adoracji. W tym roku zawitaliśmy tutaj już po raz drugi. W czerwcu, mieliśmy przyjemność przyjechać tutaj z przyjaciółmi jakubowymi z Górnośląskiego Klubu Przyjaciół Camino z Zabrza. Sanktuarium to kompleks sakralny związany z życiem i działalnością Faustyny Kowalskiej. Miejsce to jest stałym miejscem pielgrzymowania do obrazu Jezusa Miłosiernego i do grobu Faustyny. 750 metrów dalej w kierunku południowym znajduje się Centrum Jana Pawła II i Sanktuarium, które zostało poświęcone dokładnie 16 października 2016 roku. To właśnie w tym Sanktuarium znajduje się kaplica poświęcona św. Jakubowi.

Po odpoczynku w tym pięknym miejscu, które trzeba po prostu samemu nawiedzić i odwiedzić, ruszyliśmy w kierunku centrum Krakowa. Słońce grzało okropnie ale my byliśmy niesieni radością, że po raz kolejny udało nam się dojść do miejsca które sobie zaplanowaliśmy. Przez Kopiec Krakusa oraz Rynek Podgórski dotarliśmy do miejsca ważnego nie tylko dla Krakusów ale i dla Wszystkich Polaków. WAWEL. To miejsce zna każdy, więc powiemy tylko tyle, że tym razem nie skorzystaliśmy z okazji by wejść na wawelski dziedziniec. Powodem był zdecydowany natłok turystów. A my – dwoje zmęczonych pielgrzymów z plecakami – woleliśmy usiąść w jakimś bardziej ustronnym miejscu, by uspokoić oddechy i nacieszyć się tym starym i historycznym miastem.
Krakowski Rynek był naszym miejscem docelowym. To właśnie z tego miejsca, ponad rok temu wyszliśmy w najpiękniejszą do tej pory wędrówkę z innymi jakubowymi napaleńcami do Grodziska i Przeginii.
Oglądanie map i tras na kolejne dni oraz nocleg – to ostatnie czynności, które zostały nam do wykonania tej cudownej, sierpniowej soboty.


BUEN CAMINO