VIA REGIA 3 dzień … [BRZESKO – SZCZEPANÓW – DĘBNO] – BRZESKO

Pomysł, żeby zrobić etap z Brzeska do Brzeska zrodził się dość szybko, zwłaszcza, że kalendarzowo wypadał w niedzielę. Z doświadczenia wiemy, że wtedy kościoły są bardzo lub po prostu bardziej dostępniejsze dla wiernych niż w dni powszednie. I taki też przyświecał nam motyw tego wyjścia. Przejść się niedzielnie do Szczepanowa. Wymagało to od nas jeszcze jednej decyzji ale i ta została przyjęta w dwóch głowach – jednogłośnie. Wysiadamy z pociągu na stacji Brzesko-Okocim i nie udajemy się do miejsca noclegowego tylko od razu na trasę.

Sześciokilometrowy odcinek do Szczepanowa oznakowany jest po części znaczkami z białą muszelką. To dobry znak. Każdy kto tędy przechodzi widzi te muszle i może kiedyś sam podąży za tym śladem. Bazylika mniejsza św. Marii Magdaleny i św. Stanisława witała nas już z daleka swoją wysoką wieżą. Obiekt ten w pierwotnym stanie został wzniesiony w roku 1470 z inicjatywy Jana Długosza, ówczesnego proboszcza i kanonika krakowskiego. Według tradycji wybudowany wówczas kościółek stanął na miejscu drewnianego, wzniesionego na polecenie rodziców świętego Stanisława. Obecny stan kościoła to dobudowa do istniejącej świątyni Długosza, która stała się boczną nawą kościoła. Miało to miejsce w latach 1911 – 1914. Dodajmy, że na strzelistej wieży zamontowane są dwa dzwony pochodzące z XVI wieku.

Następne 9 kilometrów wędrowania to była droga przez wsie : Sterkowiec, Maszkienice i Wolę Dębińską, bo docelowo musieliśmy dojść do miejscowości Dębno, gdzie przy Zamku Muzeum i przy kościele św. Małgorzaty biegł szlak Drogi Królewskiej VIA REGIA, którą niezmiennie podążamy. Wiedzieliśmy w tym miejscu jedno – następnego dnia wg planu, właśnie w tym miejscu zakończymy swoje pielgrzymowanie z Tarnowa. Ale póki co, to dzisiejszy dzień dopiero się dla nas rozpoczął. Byliśmy dokładnie w połowie zaplanowanego wędrowania a to co najlepsze i najciekawsze dopiero było przed nami.

Godzinkę drogi od Dębna położona jest miejscowość Porąbka Uszewska.

W naszej pamięci pozostanie ona zapamiętana z dwóch powodów. Pierwszym to zdecydowanie Grota Sanktuarium Matki Bożej z Lourdes gdzie mogliśmy tylko zatrzymać się na parę chwil, gdyż trwała tam msza święta z nabożeństwem ślubnym. Nie śmieliśmy w ogóle Państwu Młodym przeszkadzać w Ich nabożeństwie. Kilka chwil pobyliśmy, nacieszyliśmy oczy i serca i obok kościoła św. Andrzeja Apostoła udaliśmy się w mega wyczerpującą drogę w kierunku Brzeska. W tym dniu i w tym momencie chcieliśmy i marzyliśmy o tym aby słońce chociaż na godzinkę się schowało. Nic z tego. Sześciokilometrowy odcinek do kościoła w Okocimiu pokonaliśmy w niecałe dwie godziny, z czego ta pierwsza godzina to jakby podejść pod Kopiec Wyzwolenia w Piekarach Śląskich naprzemiennie z podejściem przed Sączowem. Takiej ścianki jeszcze na Drodze Królewskiej nie przechodziliśmy. A że plecaki pełne, słońce w pełni to siły opadały z każdym metrem coraz bardziej. Na szczycie tego podejścia po prostu usiedliśmy na trawie i patrzeliśmy na to, co zostawiliśmy za sobą. Z dawką zmęczenia dotarliśmy do kościoła Trójcy Przenajświętszej w Okocimiu. Kiedy skończyliśmy posiłek spotkaliśmy przy kościele księdza, który z radością nas powitał i zaprosił do kancelarii na odpoczynek, po pieczątkę i dał nam na odchodne po butelce wody mineralnej. Mały gest, miłe słowo, deko uśmiechu – to zestaw składników dających pocieszenie i natchnienie do dalszego wędrowania. Stąd do miejsca docelowego mieliśmy jeszcze około 2 kilometry. Szliśmy powoli, delektując się cieniem jaki dawały drzewa przy drodze. Tak nam się pięknie szło, że minęliśmy drogę, skręcającą do Schroniska i doszliśmy do samego Rynku w Brzesku, żeby zobaczyć chociaż przez chwilę kościół św. Jakuba i powiedzieć sobie : znowu nam się udało, daliśmy radę.

W Szkolnym Schronisku Młodzieżowym przyjęto nas bardzo ciepło i serdecznie. Nie mieliśmy tego wieczoru zbyt dużo czasu na przygotowanie się do kolejnego dnia. Oczy się kleiły a nogi i ciała prosiły o poziome, delikatne ułożenie. To była bardzo ciekawa i przebogata niedziela na jakubowej Drodze.

Zostaw komentarz